Nysa. Dramatyczna sytuacja mieszkańców po powodzi – łzy i niepewność
2024-09-17
Autor: Agnieszka
W Nysie mieszkańcy przeżywają chwile pełne niepokoju po tragicznym zalaniu. Jacek, mieszkaniec ulicy Wiosennej, opowiada o szokującej sytuacji w swoim domu. Woda w jego kuchni osiągnęła poziom 80 centymetrów, co pozostawiło rodzinę w ogromnym szoku.
W niedzielę, przed powodzią, Jacek wraz z żoną i dwójką dzieci zdecydowali się uciec do przyjaciół, gdyż zalewające miasto wody stawały się coraz bardziej niebezpieczne. Ich dom usytuowany przy drodze wyjazdowej na Wrocław wyglądał jeszcze na suche miejsce, ale napięcie rosło z każdą chwilą. Jak przyznaje Jacek: - Ale nie wiemy, co będzie dalej.
Kiedy prowadziłem z nim rozmowę w poniedziałek, nie do końca zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji. Godzinę przed tym, jak zaczęliśmy rozmawiać, otrzymali wiadomość o pęknięciu zapory na zbiorniku Topola, co spowodowało zwiększenie przepływu wody.
Jacek mówi, że rodzina jest gotowa na ewentualność szybkiego odwrotu: - Jesteśmy gotowi, by uciekać przed wodą jeszcze dalej, jeśli zajdzie taka potrzeba. To przerażające, jak nagle wszystko się zmienia.
W sobotę, według relacji, wielu mieszkańców Nysy bagatelizowało zagrożenie powodziowe, wierząc, że woda nie dostanie się do ich nieruchomości. - Nie rozmawialiśmy na ten temat, nie wiedzieliśmy, że to zagrożenie jest tak poważne. Myśleliśmy, że jeśli woda przyjdzie, to może trochę wleci do garażu – mówi Jacek, łamiącym się głosem.
Rzeczywistość sytuacji w Nysie jest jednak zgoła inna. Wiele rodzin straciło już cenne przedmioty, a perspektywa odbudowy wydaje się przytłaczająca. Mieszkańcy stoją w obliczu długotrwałych zniszczeń, a pomoc lokalnych władz oraz organizacji charytatywnych jest niezbędna, aby wspierać ich w tym wyjątkowo ciężkim czasie. Jak mieszkańcy Nysy odnajdą siłę w tym trudnym okresie? O tym już wkrótce!