Obejrzałem po latach "Dziennik Bridget Jones". Koszmarnie się zestarzała
2025-02-17
Autor: Michał
Kiedy po latach sięgnąłem po "Dziennik Bridget Jones", od razu poczułem nostalgiczną falę wspomnień. To, co kiedyś bawiło mnie do łez, teraz wydało się dziwaczne i wręcz przestarzałe. Czy naprawdę w tamtych czasach tak profanowaliśmy wizerunek kobiety? W dzisiejszych czasach, pełnych równouprawnienia i walki z błędnymi stereotypami, to, co zrobiono z postacią Bridget, wydaje się wręcz karykaturalne.
Bridget Jones, przedstawiana jako niezdarna, nieporadna kobieta, nieustannie zmaga się z wagą. Zaledwie sześćdziesiąt kilogramów sprawia, że staje się obiektem kpin, nie tylko wśród przyjaciół, ale i rodziny oraz współpracowników. Ona sama czuje się źle ze swoim ciałem, podczas gdy współczesne kobiety walczą o akceptację siebie w każdym rozmiarze. Teraz możemy śmiało powiedzieć: Bridget, nie musiałaś schudnąć!
Bohaterka jest również przedstawiana jako niekompetentna pracownica, co tylko zaostrza problem. Nie ma żadnych aspiracji, dostaje awans dzięki przypadkowemu zbiegu okoliczności, a nie ciężkiej pracy. W ciągu filmu widzimy, jak wspina się po szczeblach kariery, manipulowana przez toksycznych mężczyzn, co podkreśla, jak bardzo krzywdzący jest stereotyp „głupiej kobiety”.
Najbardziej szokującym elementem filmu jest przedstawienie przemocy seksualnej jako normy. Szef Bridget, Daniel Cleaver, nie tylko ją molestuje, ale i manipulować jej uczuciami. Romantyzowanie takiej dynamiki w związkach powinno budzić w nas niepokój, a nie uśmiech. W drugim i trzecim filmie ta tendencja tylko się nasila, a Bridget zdaje się stać kretynką, co więcej, jej decyzje przyprawiają o ból głowy.
Prawdziwym problemem jest ukazanie miłości jako toksycznej relacji. Bridget, zamiast uczyć się na błędach, wciąż na nowo pakuje się w sytuacje, które mogą skończyć się tragicznie. W czasach, gdy wokół nas pojawia się przeświadczenie o wartościach zdrowych związków opartych na komunikacji i zaufaniu, Bridget zdaje się tego nie dostrzegać.
W tej chwili w sieci krąży informacja o nowej odsłonie przygód Bridget, co wywołuje mieszane uczucia. Czy to możliwe, że po latach dostaniemy coś świeżego, co nie tylko naprawi dawne błędy, ale przekaże pozytywne wartości? W nadchodzącej produkcji IX cieszyć się będziemy bardziej rozwiniętą wersją Bridget, być może z bardziej nowoczesnym podejściem do życia i relacji międzyludzkich. Mam nadzieję, że Bridget odnajdzie w sobie siłę, by nie tylko być matką, ale i autorytetem dla samej siebie. W końcu nadszedł czas, aby stereotypy o kobietach w filmach stały się przeszłością!