Finanse

"Opcja atomowa" w wojnie handlowej z Trumpem. Co planuje Unia Europejska?

2025-03-12

Autor: Piotr

W nocy z wtorku na środę, zgodnie z czasem wschodnioamerykańskim (godz. 5 rano w środę w Polsce), Stany Zjednoczone wprowadziły 25-procentowe cła na import stali i aluminium. Dotknęły one towary ze wszystkich krajów świata, w tym również z państw członkowskich Unii Europejskiej.

W odpowiedzi na ten krok, Komisja Europejska ogłosiła nałożenie ceł odwetowych na towary z USA o wartości 26 miliardów euro. Cła te mają zostać wprowadzone w kwietniu w dwóch turach. Najpierw zostaną odwieszone cła, które obowiązywały podczas pierwszej prezydentury Donalda Trumpa, a następnie nałożone nowe, w tym na wołowinę oraz cukier – szczegółowa lista wciąż pozostaje nieznana.

Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej, podkreśliła w swoim oświadczeniu: "Cła to podatki. Są złe dla biznesu, a jeszcze gorsze dla konsumentów". Prof. Łukasz Goczek z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego zauważył, że brak odpowiedzi Unii na decyzję USA tylko rozzuchwaliłby prezydenta Trump's.

Nowe stawki celne w Unii mają na celu dotkliwie uderzyć w elektorat Trumpa, z uwagi na to, że produkty takie jak motocykle Harley Davidson, bourbon czy wołowina są produkowane w regionach, gdzie prezydent jest szczególnie popularny. Strategia ta ma na celu skłonienie wyborców Trumpa do działania.

Ekonomista Goczek zwraca uwagę, że Unia Europejska w obrocie handlowym z USA ma nadwyżkę w towarach wynoszącą ponad 150 miliardów dolarów, natomiast Stany Zjednoczone mają korzystny bilans w usługach przekraczający 100 miliardów dolarów. Unia może zatem skorzystać z "opcji atomowej", co oznacza uderzenie w amerykańskie usługi, takie jak platformy streamingowe czy dostawcy rozwiązań IT.

Należy zauważyć, że akcje dużych technologicznych firm amerykańskich od czasu objęcia przez Trumpa urzędu systematycznie maleją. Choć ewentualne uderzenie w te firmy byłoby ostatecznością, nie można go wykluczyć. Zmiany w polityce międzynarodowej są coraz mniej racjonalne, a coraz częściej kierowane emocjami.

W ocenie Goczka, sytuacja niepewności związana z polityką handlową Trumpa, w tym zmienne cła wobec Kanady, nie sprzyja stabilności rynku i inwestycjom. Cła są bowiem barierą dla globalnego handlu, który przynosi korzyści obu stronom.

Jak podkreśla, amerykański przemysł nie ma obecnie zdolności do produkcji niektórych typów stali i aluminium, co w konsekwencji zwiększa koszty produktów końcowych. Tanie materiały z kolei obniżają koszty i zwiększają rentowność usług technologicznych.

Co więcej, w USA brakuje pracowników, co sprawia, że kraj ten musi wciąż przyciągać imigrantów, aby uzupełnić luki na rynku pracy – a to wbrew polityce Trumpa. Ekonomista sugeruje, że polityka Trumpa, która ma na celu "przywrócenie" produkcji w USA, jest nieefektywna i nieprzemyślana.

Goczek kończy, stwierdzając, że współczesna polityka handlowa Trumpa nie tylko pogarsza warunki dla biznesu, ale również dla konsumentów w Europie i Stanach Zjednoczonych. Działa to na niekorzyść globalizacji, która umożliwia dostęp do szerszego wyboru produktów i obniża ceny dla konsumentów, co jest szczególnie istotne w kontekście Polski.