Ostatnia droga Kory: Mąż spełnił jej ostatnie życzenie
2025-06-08
Autor: Michał
Kora – ikona polskiej muzyki
Kora, właściwie Olga Sipowicz, to prawdziwa legenda polskiej sceny muzycznej. Jej niezapomniane hity, takie jak "Boskie Buenos" czy "Luciolla", wciąż brzmią w naszych uszach. Po 32 latach zespół Maanam zawiesił działalność, ale Kora nie zatrzymała się – rozpoczęła solową karierę. Niestety, jej pasję przerwała poważna choroba.
Walki z ignorancją lekarzy
Od dłuższego czasu Kora zmagała się z bólem, który był bagatelizowany przez lekarzy. Nie zauważono poważnych problemów zdrowotnych, a sztuczne leczenie nie przynosiło rezultatów. Dopiero w 2013 roku usłyszała szokującą diagnozę – rak jajnika, który zaczynał rozprzestrzeniać się po jej organizmie.
Niezłomna walka do samego końca
Pomimo zapowiadanej niskiej szansy na przeżycie, Kora nie poddała się. W 2018 roku, gdy jej stan się pogorszył, wciąż miała w sobie siłę. "Jestem jak feniks" – mówiła, z grymasem bólu na twarzy, w wywiadach.
Ostatnie chwile wśród bliskich
Kora zmarła 28 lipca 2018 roku w ukochanym domu na Roztoczu, otoczona rodziną. To było jej ostatnie życzenie – odejść w spokoju, wśród najbliższych, a nie w zimnym szpitalu. Jej mąż, Kamil Sipowicz, spełnił to pragnienie, zabierając ją do domu.
Pogrzeb i wieczność w poezji
Kora pozostawiła po sobie nie tylko muzykę, ale także pragnienie, by jej teksty zostały wydane w tomiku poezji. W 2019 roku jej mąż zrealizował to życzenie, publikując zbiór wierszy "Ściana szklanych, purpurowych serc". Pogrzeb Kory odbył się 8 sierpnia, a część jej prochów została rozsypana w Nowym Jorku i Warszawie.
Kulminacja miłości i pamięci
Kamil Sipowicz wspomina, jak po rozsypaniu prochów poczuł, że Kora wciąż jest blisko niego. "Nie wiem, czy Bóg jest, ale wiem, że śmierć to nie koniec zabawy" – powiedział, podkreślając, że miłość i muzyka Kory będą trwać wiecznie.