Finanse

Pan Jan zaparkował przy lotnisku i przeżył szok. Uważaj, bo może to spotkać także ciebie!

2024-10-06

Autor: Jan

To, co przytrafiło się panu Janowi, wprawiło go w osłupienie. Gdy okazało się, że z jego konta bankowego próbowano pobrać niewyobrażalną sumę – 237 tys. zł – mężczyzna poczuł, jak serce mu staje.

Na przykładzie pana Jana, który zaparkował przy lotnisku, aby odwieźć bliską osobę, która wylatywała z Łodzi do Londynu, widać, jak łatwo można paść ofiarą błędów systemów płatniczych. Pan Jan zatrzymał się na tzw. parkingu kiss&fly, zakładając, że za krótktotrwały postój zapłaci jedynie 5 zł.

Jednak parking był zautomatyzowany, transakcje następowały bezgotówkowo. Gdy mężczyzna próbował dokonać płatności kartą, system odrzucił jego próby, nie skutkowały one nawet wtedy, gdy użył karty innej osoby. Po kilku próbach, nareszcie udało wyjechać, ale na tym się nie skończyło.

Po drodze pan Jan zdecydował, że chciałby zapłacić za autostradę i kupić kawę na stacji, ale... ku jego przerażeniu, karta była zablokowana. Po telefonie do banku, mężczyzna się załamał. Okazało się, że parking na lotnisku próbował ściągnąć z jego konta astronomiczne kwoty – w sumie prawie 450 tys. zł. Oczywiście, transakcje nie przeszły, ponieważ nie miał na koncie tyle pieniędzy.

Czy to możliwe, że padł ofiarą cyberprzestępców? Pan Jan podejrzewa, że system parkingowy mógł zostać zaatakowany przez hakerów, którzy uzyskali dostęp do danych finansowych. Takie sytuacje nie są czymś niezwykłym na nowoczesnych lotniskach, gdzie wiele systemów działa na złożonych sieciach komunikacyjnych.

Warto zaznaczyć, że nie tylko pan Jan miał pecha. Jego krewnianka, która również korzysta z konta bankowego, doświadczyła transakcji na kwotę 42 tys. funtów, a bank szybko zablokował również jej kartę.

Rzeczniczka prasowa lotniska, Wioletta Gnacikowska, potwierdziła, że przyjęli reklamację i zapewniają, że sprawa jest traktowana bardzo poważnie.

Pan Jan ostrzega innych: "Sprawdzajcie swoje konta, bo sytuacje takie mogą się zdarzyć każdemu!" - apeluje. To przestroga szczególnie dla tych, którzy korzystają z automatycznych systemów płatności na niezabezpieczonych parkingach. Sytuacja pana Jana powinna skłonić wiele osób do refleksji nad bezpieczeństwem podczas płatności kartami w miejscach publicznych.