Patrycja rodziła w Norwegii. "Jak z odcinka 'Grey's Anatomy'!"
2025-02-02
Autor: Jan
Patrycja, kobieta, która zdecydowała się na poród w Norwegii, podzieliła się swoimi doświadczeniami, które przypominały emocjonujące sceny znane z popularnego serialu telewizyjnego. "Do sali wpadło mnóstwo ludzi, a ja czułam się jak bohaterka tego dramatu" - relacjonowała.
Podczas rozmowy, Patrycja zdradziła, że standardowe badania prenatalne nie są powszechne w Norwegii, zwłaszcza jeśli kobieta nie należy do grupy ryzyka. "Jeśli nie ukończyłaś 35. roku życia, nie wykonuje się dodatkowych badań genetycznych. Można je zrobić prywatnie, ale kosztują około 8-10 tys. koron norweskich" - wyjaśniała.
Patrycja zaznaczyła, jak ważny jest wybór miejsca porodu. W Norwegii kobiety mogą wybrać szpital, w którym chcą rodzić, bądź postawić na poród w domu, pod warunkiem, że ciąża przebiega bez komplikacji. "Można też rodzić w wodzie, zarówno w domu, jak i w szpitalu" - dodała.
Jednak w ramach państwowej opieki zdrowotnej brakuje kursów przygotowujących do porodu. Patrycja przyznała, że uczestniczyła jedynie w jednej grupowej rozmowie z położną, która miała charakter informacyjny, a nie praktyczny. "Nie było żadnych ćwiczeń ani porad praktycznych" - zauważyła.
Pisanie listu do położnej, w którym opisała swoje preferencje dotyczące porodu, okazało się kluczowym etapem. "W moim liście poprosiłam o jednoosobowy pokój po porodzie i chciałam, aby obecni byli tylko mój partner i siostra. Nie chciałam, aby w sali byli studenci czy osoby uczące się zawodu" - przyznała. Podkreśliła również, że istotne jest dla niej znieczulenie zewnątrzoponowe, zaznaczając, że marzyła o jak najmniejszej liczbie interwencji medycznych - "Jeśli poproszę o znieczulenie, chcę je otrzymać bez dyskusji" - dodała.
Patrycja niespodziewanie przeszła przez trudności podczas porodu. "Ciężarną byłam dziewiąty dzień po terminie. Czułam bolesne skurcze, więc zgłosiłam się na oddział. Niestety, moje przyjęcie do szpitala było ciągle przekładane, ponieważ pierwszeństwo miały kobiety, które już rodziły" - opowiadała o swoich przeżyciach. Po długim pobycie w szpitalu, w końcu przeszła na salę porodową.
"Przypadki były dramatyczne. Po porodzie pojawiły się powikłania, a moja sytuacja szybko stała się krytyczna. Po porodzie poczułam się bardzo osłabiona, a położna zauważyła, że coś jest nie tak, nie chcąc nas jednak martwić. Po porodzie musiałam jeszcze urodzić łożysko, a kiedy to się stało, zaczęłam bardzo mocno krwawić. To był dla mnie bardzo trudny moment, podobnie jak te przedstawiane w 'Grey's Anatomy', kiedy do sali wpadło wiele osób i szybko zabrano mnie na blok operacyjny" - wyznała Patrycja.
Po odbyciu burzliwego porodu, Patrycja mogła odpocząć w Norwegii, gdzie system urlopów rodzicielskich zapewnia zarówno czas dla matki, jak i ojca. "Oboje z partnerem mamy obowiązkowe 19 tygodni urlopu. Oprócz tego istnieje wspólny czas, który wynosi 18 tygodni i można go dzielić według potrzeb" - zakończyła Patrycja, podkreślając elastyczność norweskiego systemu wsparcia dla rodziców.