Pilotka opowiada o dramatycznym locie z oderwanym fragmentem kadłuba. Wywiad z Emily Wiprud dla CBS News
2024-09-12
Autor: Marek
"Głośny huk", dramatyczne emocje i desperacka próba bezpiecznego lądowania. Emily Wiprud, pilotka Boeinga 737 MAX 9, który stracił fragment kadłuba w trakcie lotu, podzieliła się swoimi przeżyciami podczas wywiadu dla CBS News.
- Pierwszym sygnałem była eksplozja w moich uszach i świst powietrza – relacjonuje Emily Wiprud, która pełniła funkcję drugiego pilota. – Moje ciało zostało pchnięte do przodu, a w powietrzu rozległ się głośny huk... Drzwi do kokpitu były otwarte. Widziała rury zwisające z sufitu kokpitu – kontynuowała. – Nie miałam pojęcia, że w samolocie jest dziura, dopóki nie wylądowaliśmy. Wtedy zrozumiałam, że wydarzyło się coś katastrofalnego.
Po tym dramatycznym incydencie, samolot z 171 pasażerami i sześcioma członkami załogi awaryjnie lądował 20 minut po starcie. Maszyna była na wysokości prawie 5000 metrów, gdy oderwał się panel zaślepiający miejsce na dodatkowe drzwi ewakuacyjne, prowadząc do nagłego odczucia utraty ciśnienia.
Podczas awaryjnego lądowania, Emily relacjonowała: - Wszędzie było niesamowicie głośno. Pamiętam, jak zakładałam maskę tlenową i próbowałam skontaktować się z kontrolą ruchu lotniczego, zastanawiając się: „Dlaczego nic nie słyszę?” – okazało się, że jej zestaw słuchawkowy został wyrwany.
Po wylądowaniu sprawdziła stan pasażerów i reszty załogi. – Gdy otworzyłam drzwi kabiny pilotów, zobaczyłam setki oczu wpatrujących się we mnie – relacjonowała. Zapytała stewardesy, czy wszystko w porządku i dowiedziała się, że są „puste miejsca”, a niektórzy pasażerowie odnieśli obrażenia. Zamartwiała się, że mogli stracić kilku pasażerów. Wspomniała o matce, która szukała swojego syna po incydencie. – Spojrzała za siebie, a jej syna nie było. Jako matka nie mogę nawet wyobrazić sobie tego uczucia – powiedziała Wiprud.
Captain Boeing 737 MAX 9, którego pilotowała Emily, oraz sam personel pokładowy zostali określeni mianem bohaterów za ich zawziętość i profesjonalizm w tej krytycznej sytuacji. – To coś, co należy uczcić. Wszyscy przeżyli – podsumowała.
5 stycznia, w dniu incydentu, Boeing wystartował z Portland w kierunku Ontario w Kalifornii. Badając sytuację, amerykańska Krajowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) odkryła, że w samolocie brakowało czterech śrub mocujących panel kadłuba. To incydent spowodował szereg dodatkowych dochodzeń, w tym prowadzone przez Federalną Administrację Lotnictwa, Departament Sprawiedliwości, a także FBI.
Kilka dni po incydencie, brakujący fragment kadłuba został odnaleziony w rejonie Portland.
Emily Wiprud i jej kapitan zostali uhonorowani nagrodą Air Line Pilots Association Superior Airmanship Award, co podkreśla ich ogromne umiejętności i profesjonalizm w obliczu kryzysu.
ZOBACZ TEŻ: Nieoczekiwany rozwój sytuacji po drastycznym lądowaniu samolotu. Uziemiono setki maszyn na całym świecie!