Świat

Po ośmiu latach piekła w piwnicy, Natascha Kampusch walczy z hejtem

2024-08-23

Autor: Katarzyna

2 marca 1998 roku cała Austria zamarła, gdy dowiedziała się o porwaniu dziesięcioletniej Nataschy Kampusch, która szła do szkoły. Choć policja postawiła wstępne hipotezy, szybko utknęła w martwym punkcie. Natascha przez długie osiem lat była przetrzymywana w piwnicy u Wolfganga Priklopila, mężczyzny, który zabił swoją ofiarę i nigdy nie stanął przed sądem. Dopiero 23 sierpnia 2006 roku, po 3096 dniach uwięzienia, udało jej się uciec podczas krótkiej chwili nieuwagi oprawcy. Priklopil po ucieczce Nataschy popełnił samobójstwo, co oznacza, że nigdy nie odpowiedział za swoje czyny.

Natascha, która po dramatycznych przeżyciach postanowiła otworzyć się na świat, spisała swoją historię w autobiografii "3096 dni". W książce opisuje nie tylko grozę swojego życia w niewoli, ale i manipulacje, jakim była poddawana. Jej oprawca wmawiał jej, że jest jego własnością, że rodzina jej nie szuka. Przeżyła długie lata, w których nie tylko fizycznie, ale także psychicznie była znęcana. Podczas pisania autobiografii przyznała, że żeby przetrwać, musiała odciąć się od rzeczywistości i patrzeć na swoje cierpienie z dystansu.

Po odzyskaniu wolności Natascha starała się odnaleźć w społeczeństwie, ukończyła szkołę średnią w Niemczech, a następnie rozpoczęła kształcenie w zawodzie złotniczki, jednak zrezygnowała po pół roku. Co ciekawe, zdecydowała się na zakup domu, w którym była więziona, aby mieć kontrolę nad przeszłością – miejsce to nadal jest puste. Urzędnicy nakazali jej zakopać piwnicę, w której spędziła lata, chociaż w sieci pozostały niepokojące nagrania z tego lokalizacji.

W kolejnych latach Kampusch napisała dwie książki, w tym "10 Jahre Freiheit" oraz "Cyberneider: Diskriminierung im Internet", w których opisała problemy związane z hejtem i cyberprzemocą – problemami, które sama doświadczyła. Niestety, wiele osób wciąż nie może uwierzyć w jej dramatyczną historię, co prowadzi do dalszej marginalizacji i niezrozumienia jej przeżyć. Natascha przyznała, że zamiast oczekiwanego wsparcia i zrozumienia, spotkała się z nienawiścią. "Widzę, że społeczeństwo woli wierzyć w teorie spiskowe, które sugerują, że mogłam być odpowiedzialna za moje porwanie. To niezwykle bolesne" - mówiła w jednym z wywiadów.

Dziś Natascha Kampusch, mimo że stara się prowadzić normalne życie, wciąż zmaga się z cieniami przeszłości oraz hejtem, który ją otacza. Jej historia pozostaje nie tylko przypomnieniem o okrutnych realiach porwań, ale także dowodem na to, jak trudno jest pozbyć się piętna traumy.