Pod nosem Europy umacnia się potężny sojusz. Połączenie sił ich armii grozi armagedonem
2024-11-03
Autor: Katarzyna
Niedawny szczyt BRICS w Kazaniu potwierdził, że Rosja dąży do włączenia krajów globalnego Południa w przebudowę obecnego porządku światowego, co stawia na szali stabilność międzynarodową. Czyżby świat stał na krawędzi niebezpieczeństwa?
Szczyt BRICS, który odbył się pod koniec października, wzbudził ogólne zainteresowanie i obawy międzynarodowe, jako że Kreml pokazuje swoje ambicje wobec Zachodu i Stanów Zjednoczonych. Spotkanie to ugruntowało ogólną tzw. wielobiegunowość, gdzie Rosja i Chiny widzą siebie jako liderów w nowej, alternatywnej architekturze geoekonomicznej.
Tematyka obrad koncentrowała się na "wzmacnianiu wielostronności dla sprawiedliwego rozwoju globalnego i bezpieczeństwa", co, według analityków, ma na celu przede wszystkim podważyć hegemonię USA w międzynarodowych relacjach gospodarczych. Globalne Południe ma stać się fundamentem tych zmian, co może wywołać znaczące perturbacje na rynkach oraz relacjach politycznych.
Co więcej, BRICS przewiduje dołączenie nowych krajów, w tym Egiptu, Etiopii, Iranu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, co może znacząco zwiększyć jego wpływy w regionach krytycznych dla światowych zasobów, takich jak energia i żywność. Warto jednak zauważyć, że kilka krajów, m.in. Arabia Saudyjska, pozostaje w tyle, co może wpłynąć na przyszłość sojuszu.
Z punktu widzenia zbrojeń, kluczowe państwa BRICS posiadają znaczny potencjał militarny. Chiny, z armią liczącą 2,25 miliona aktywnych żołnierzy, inwestują w nowoczesne technologie wojskowe, co sprawia, że ich armia stała się jednym z największych graczy na świecie. Z kolei Indie, mające ponad 1,3 miliona żołnierzy, również znacząco zwiększają swoje wydatki na zbrojenia, szczególnie w obliczu napięć z Chinami.
Rosja, pomimo dotkliwych strat w wojnie z Ukrainą, intensyfikuje swoje zbrojenia, przewidując wzrost liczby personelu do 1,5 miliona. Wydatki zbrojeniowe w przeciągu kilku lat mogą osiągnąć najwyższy poziom od czasów ZSRR, co budzi poważne obawy międzynarodowe.
Warto zauważyć, że potęgi militarno-ekonomiczne, takie jak Brazylia, choć nieaktywnie zaangażowane w konflikty militarne, również nie szczędzą funduszy na obronność. Ich siły zbrojne mogą licznie uczestniczyć w międzynarodowych operacjach pokojowych, co dodatkowo zwiększa ich strategiczne znaczenie na arenie międzynarodowej.
To wszystko prowadzi do niebezpiecznych spekulacji na temat potencjalnej koalicji BRICS, która mogłaby stanowić wyzwanie dla dominacji zachodniej. Można tylko sobie wyobrazić możliwe konsekwencje, gdyby te kraje postanowiły połączyć swoje siły militarne w ramach jednego, zorganizowanego sojuszu. Armagedon na horyzoncie? Świat stoi na krawędzi zmian, które mogą zdefiniować nową erę w geopolityce.