Nauka

Podlaska mowa przeżywa renesans. „My najlepiej wyrażamy siebie po svojomu”

2025-02-09

Autor: Andrzej

Podlaski język zyskuje na popularności, a jego obecność w mediach staje się coraz bardziej zauważalna. Piosenka „Lusterka” autorstwa duetu Niczos & Swada, wykorzystywana w polskich preselekcjach do Eurowizji, stanowi tego doskonały przykład. Wykonawcy, Nika Jurczuk i Szymon Zamorski, odważnie podkreślają swoją tożsamość, śpiewając w tej niemal zapomnianej mowie. Wydarzenie finałowe, które może otworzyć im drzwi na europejską scenę muzyczną, odbędzie się 14 lutego w Warszawie.

Podlaska mowa, znana także jako „mowa prosta”, „pudlańska mowa” lub „język chachłacki”, przez wiele lat była marginalizowana i uznawana za przejaw braku wykształcenia. Jednakże w ostatnich latach, dzięki takim artystom jak Niczos & Swada, następuje jej odrodzenie. Kiedy kilka lat temu językoznawcy zastanawiali się nad przyszłością tego dialektu, nikt nie przypuszczał, że jego renesans będzie możliwy właśnie dzięki kulturze popularnej.

Nika Jurczuk, pochodząca z Bielska Podlaskiego, nie uczyła się podlaskiej mowy w domu. Jednak jej zafascynowanie lokalnym dialektem rosło poprzez udział w zespołach folklorystycznych. „Mowa ta pozwala mi wyrazić więcej niż nasz polski. Odkryłam, że każda wieś ma swoje specyficzne zwroty, akcenty, a to czyni naszą kulturę niezwykle bogatą” – mówi Nika. Również Igor Iwaniuk, dziennikarz, który wychował się w Hajnówce, potwierdza, że każde pokolenie przynosi nowe słowa i akcenty związane z lokalnymi tradycjami.

Tożsamość podlaska jest wciąż przedmiotem dyskusji w kręgach akademickich. Filologowie z Uniwersytetu Łódzkiego badają, czy podlaska mowa powinna być klasyfikowana jako odrębny język, czy jedynie gwara. „Można powiedzieć, że podlaska mowa jest nieco w połowie drogi” – zauważa profesor Monika Kresa. „Jeśli przyjrzymy się elementom fonetycznym, dostrzeżemy cechy specyficzne dla tej mowy, których nie ma w innych językach. Dodatkowo, wpływy z języka białoruskiego i ukraińskiego są wyraźnie zauważalne.”

Jan Maksymiuk, badacz z Pragi, podkreśla, że historia podlaskiej mowy sięga XV i XVI wieku, kiedy region był zasiedlany przez Polaków i Białorusinów. Jego badania skupiły się na zrozumieniu, jakie kulturowe i językowe wpływy miały miejsce w tym czasie. „Podlaska mowa narodziła się w wyniku wymiany kulturowej. Wciąż jednak pozostaje pytanie o jej przyszłość. Mamy do czynienia z nieustannie zmieniającą się dynamiką językową, co sprawia, że naukowcy muszą być czujni” – mówi Maksymiuk.

Pojawiające się publikacje w mokrą podlaskim, takie jak artykuły w „Czasopisie” i „Bielskim Hostince”, dowodzą, że mowa podlaska zyskuje na znaczeniu wśród lokalnej społeczności. W miarę jak więcej osób czuje dumę z związku z tą mową, jej literatura powoli, ale pewnie zaczyna się rozwijać. Mimo że wciąż jest w fazie odkrywania swojego potencjału, to podlaska mowa ma dziś szansę stać się symbolem lokalnej tożsamości.

Jak zauważa prof. Kresa, podlaska mowa to nie tylko dialekt, ale i forma ekspresji kulturowej. „Lokalne dialekty i gwary znikają, dlatego każde działanie na rzecz ich zachowania jest na wagę złota” – podkreśla. Czepiając się nadziei na przyszłość podlaskiej mowy, Jan Maksymiuk stwierdza, że „nawet jeśli nigdy nie zostanie oficjalnie uznana za język, pozostanie częścią naszej kulturowej tożsamości”. I rzeczywiście, w czasach zglobalizowanego świata, każda próba zachowania lokalnego kolorytu, językowego i kulturowego, zyskuje na wadze. „My najlepiej wyrażamy siebie po svojomu, po podlasku” – podsumowuje Maksymiuk.