Pojechałam nad polskie morze i popełniłam wielki błąd - PRZECZYTAJ zanim zrobisz to samo!
2024-07-31
Autor: Andrzej
Pojechałam nad polskie morze i popełniłam wielki błąd - PRZECZYTAJ zanim zrobisz to samo!
Tym razem coś mnie podkusiło - był to głód oraz słowa mojej towarzyszki, która stwierdziła, że może same sobie wyrobimy opinię. Postanowiłyśmy zjeść w restauracji tuż przy plaży. To był ogromny błąd.
Lokal wyglądał bardzo zachęcająco z zewnątrz. Elegancko urządzony, pełen gości i z prostą kartą dań. Na pierwszy rzut oka wszystko wydawało się w porządku.
Na co postawiłyśmy? Klasyczny nadmorski wybór - dorsz w cieście piwnym (35 zł), frytki (12 zł) i bukiet surówek (9 zł). Do tego mała lemoniada za 10 zł. Moja towarzyszka zdecydowała się na zupę rybną (17 zł) i herbatę (10 zł). Ceny wydawały się standardowe jak na sezon wakacyjny 2024.
Jednak to, co dostałyśmy, byłoby srogim rozczarowaniem dla każdego. Moje danie składało się z dwóch sporych kawałków ryby w cieście piwnym. Niestety, panierka była gruba i przypieczona aż za mocno. Wyglądało to, jakby ryba była podgrzewana drugi raz.
Sam dorsz okazał się świeży, ale smakowo był średni - przyprawiony kiepsko, jakby to było danie z taniego bufetu, a nie restauracji. Surówki (marchewka, burak i kapusta) były na granicy świeżości. Wstyd byłoby mi podać coś takiego w moim lokalu.
Jedynym plusem mojego posiłku były frytki i lemoniada - choć trudno zepsuć mrożony gotowiec i wodę z cytryną.
A co z moją towarzyszką? Niestety, jej kulinarne doświadczenie było jeszcze gorsze. Zupa rybna przyszła z blade i mało chrupiące grzanki. Jednak najgorszy był smak zupy - bardziej przypominała zupę ogórkową niż rybną. Pływało w niej kilka kawałków ryby i warzywa, ale całość była nie do zaakceptowania.
Podsumowanie: uważajcie, gdzie jecie na wakacjach!
Jeśli planujesz wyjazd nad polskie morze, dobrze zastanów się nad wyborem miejsca na obiad. Nasza przygoda pokazała, że ładny wygląd i dobra lokalizacja to nie wszystko. Czasem warto poszukać mniej oczywistych miejsc, aby uniknąć kulinarnego zawodu.
Czy mieliście podobne doświadczenia? Podzielcie się swoimi historiami w komentarzach poniżej!