Polak w centrum światowego konfliktu: Co usłyszał od urzędnika z USA?
2025-02-01
Autor: Jan
Nie obawia się pan, że presja wzrośnie wraz z administracją Donalda Trumpa?
Moja nadzieja jest paradoksalnie związana z tym, że administracja Trumpa podejdzie do sprawy bardziej pragmatycznie, zwłaszcza że zbliżają się igrzyska olimpijskie w USA.
Warto zauważyć, że USA wycofały się ze Światowej Organizacji Zdrowia, co odbiło się na budżecie tej organizacji. Budżet WHO w dużej mierze opiera się na wkładzie USA, podczas gdy w przypadku naszego budżetu ten wkład nie jest tak znaczący. Jesteśmy na tyle niezależni i mamy wystarczającą moc oddziaływania, szczególnie w kontekście WADA, która prowadzi najbardziej zharmonizowany system prawny na świecie.
Oczywiście Amerykanie mają swój interes w tym, aby mieć większy wpływ na ten system, ale muszą pogodzić się z tym, że nie uda im się to, zwłaszcza na poziomie USADA. W naszym systemie każdy sygnatariusz kodeksu jest równoważny, niezależnie od kraju, z którego pochodzi.
Z pewnością jest to optymistyczne, ale istnieją poważne problemy, które musimy rozwiązać - zwłaszcza sytuacja z Rosją, której prawo wciąż nie dostosowuje się do kodeksu antydopingowego. Przyznałem, że Rosja zadeklarowała chęć powrotu do systemu, a nawet płatność zaległej składki członkowskiej.
Jednak wyzwań będzie coraz więcej. Co jest najważniejsze w kontekście najbliższych lat?
Musimy zwiększyć inwestycje w badania i naukę, aby skuteczniej wykrywać substancje dopingujące oraz naruszenia przepisów. Nowe technologie, w tym sztuczna inteligencja, mogą znacząco poprawić nasze możliwości analizy danych dotyczących sportowców. Posiadamy potężną bazę danych, a odpowiednie wykorzystanie AI może wzmocnić nasze działania w tej dziedzinie.
W kontekście sprawy Igi Świątek warto wspomnieć o wyzwaniach związanych z rosnącą liczbą pozytywnych wyników u sportowców, które niekoniecznie są wynikiem dopingu. Nasze akredytowane laboratoria WADA potrafią wykrywać nawet minimalne stężenia zabronionych substancji, które są ignorowane przez inne laboratoria.
Zgadzam się, że wyzwaniem jest zrównoważenie wykrywalności a uczciwości w sporcie. Musimy być ostrożni, aby nie wprowadzać sztucznych barier, które mogą doprowadzić do sytuacji, w której sportowcy będą starali się manipulować wynikami na granicy z przepisami.
Wracając do Igi, powiedziała, że była w stanie przeprowadzić szybkie postępowanie dowodowe, co pomogło jej wyjaśnić sytuację. Niestety, wiele sportowców nie ma takich możliwości finansowych.
Dzięki wsparciu ze strony różnych organizacji prawniczych, w tym niezależnych rzecznika praw zawodników w WADA, staramy się zapewnić sportowcom odpowiednią pomoc i poradnictwo prawne. Jednak przypominam, że naszym priorytetem jest eliminacja dopingowiczów z sportu.
W przypadku Igi Świątek nie odwołano się, co jest zgodne z procesem oceniania dokumentacji i dowodów przez naszych naukowców i prawników. Uznano, że przedstawione materiały były wiarygodne i dobrze udokumentowane.
Pojawiają się natomiast insynuacje, że sprawa Polki, czy nawet prezydent Polski mogły wpływać na decyzje WADA, ale to nie ma znaczenia – taki proces nie jest związany z pochodzeniem zawodnika. Insolencje dotyczące politycznych zawirowań są dla mnie obce.
Usłyszałem nieoficjalne informacje, że gdyby problem dotyczył sportowców z Belize, nikt by na to nie zwrócił uwagi. A teraz mamy Chiny w kontekście trudnych relacji handlowych między naszymi krajami.
Czy żałuje pan, że nie zdecydował się na powrót do polskiej polityki? Mógłby pan pomóc w walce z atakami ze strony Amerykanów i Rosjan.
Nie, nie żałuję. Moja decyzja opierała się na obiektywnej ocenie sytuacji oraz odpowiedzialności za organizację, którą kieruję. Gdzie zostawiłbym WADA w czasie tak intensywnych nacisków politycznych? Takie zaangażowanie byłoby zagrożeniem dla przyszłości antydopingowego systemu. Jestem dumny, że mogę pełnić tak ważną rolę.
Jakie plany na przyszłość? Czy widzi pan siebie w polskiej polityce?
Nie myślę o powrocie do polskiej polityki, a raczej o kontynuacji działań na arenie międzynarodowej. Zaskakujące propozycje, które się pojawiają, pozwalają na głębsze refleksje o przyszłości, ale to temat na przyszłość.
W końcu nie brakuje mi spotkań z przedstawicielami polityki, biznesu i sportu w celu promowania czystego sportu. Jestem z tego dumny i doceniam niezależność, którą mam w tej roli. To nie jest łatwe.