Kraj

Polityczna przygodna w Totalizatorze Sportowym: Co się naprawdę dzieje?

2024-10-05

Autor: Anna

Totalizator Sportowy, zarządzający polskimi zakładami bukmacherskimi, przechodzi gruntowne zmiany w zarządzie. W 13 regionach Polski mianowano nowych dyrektorów, którzy mogą liczyć na pensje przekraczające 20 tys. zł miesięcznie. Spółka w pełni należy do Skarbu Państwa i podlega Ministerstwu Aktywów Państwowych.

Jak informuje portal Onet, nowa kadra stanowią lokalni działacze Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Lewicy, a na liście beneficjentów znajdują się też osoby związane z prominentnymi politykami koalicji rządzącej. Wśród nieoficjalnych informacji pojawia się również kwestia braku otwartych konkursów na te stanowiska, co rodzi wiele pytań na temat transparentności tego procesu.

Były minister aktywów państwowych Borys Budka zauważył, że dowiedział się o tych zmianach z mediów, a nie z urzędowych źródeł. Podkreślił, że odpowiedzialność za politykę kadrową spółek skarbu państwa ponoszą zarządy, a nie ministerstwo, które nie miało wiedzy o nowych nominacjach. Budka dodał, że chociaż jest to tylko jeden przypadek, to pokazuje, że w Polsce istnieje potrzeba lepszego nadzoru nad polityką kadrową w spółkach państwowych.

Dodatkowo, niepokój budzi, że w zarządach spółek mogą pojawić się czynni politycy, co może stwarzać konflikt interesów. Budka wyraził nadzieję, że ministerstwo dokładnie przeanalizuje sytuację w Totalizatorze Sportowym i wyciągnie odpowiednie wnioski.

Eksperci zauważają, że takie działania mogą budzić krytykę nie tylko ze względu na nepotyzm, ale także na brak właściwych kompetencji nowych dyrektorów, co może negatywnie wpłynąć na działalność spółki. By zrozumieć te zmiany w kontekście szerszej polityki rządowej, kluczowe będzie śledzenie kolejnych informacji i potencjalnych reakcji ze strony opozycji oraz organów kontrolnych.