Technologia

Polscy żołnierze kupują drony na własny koszt - wojsko nie chce ich słuchać!

2024-10-28

Autor: Magdalena

W Polsce istnieje świadomość problemu dotyczącego wykorzystywania dronów na froncie, jednak działania na rzecz ich implementacji w siłach zbrojnych są mocno ograniczone. Żołnierze, z braku wsparcia ze strony wojska, decydują się na zakup dronów na własny rachunek. Mówi o tym Tomasz Darmoliński, prezes Fundacji Żelazny, która od wybuchu wojny w Ukrainie angażuje się w pomoc tamtejszym siłom zbrojnym. Działają głównie na rzecz szkolenia ukraińskich pilotów dronów i znajdowania sposobów na neutralizację rosyjskich bezzałogowców. Obecnie fundacja współorganizuje szkolenia także dla polskich oddziałów, które chcą nauczyć się ich efektywnego użytkowania, inspirowani doświadczeniami ukraińskiej armii, a także sposobów obrony przed dronami.

Niestety, w Polsce wciąż dominuje nieprzystająca do współczesnych realiów biurokracja, która hamuje rozwój efektywnych szkoleń. Przykładem jest postrzeganie amunicji krążącej, której użycie jest obwarowane wydumanymi zasadami, co stawia żołnierzy w trudnej pozycji, zmniejsza ich sprawność na polu walki i retorycznie zniechęca do innowacyjnych rozwiązań. „Wielu dowódców niskiego szczebla postrzega zakupy prostych dronów jako coś niewłaściwego i niegodnego armii,” dodaje anonimowy żołnierz, który miał okazję uczestniczyć w szkoleniach organizowanych przez Fundację.

Podczas wrześniowych targów zbrojeniowych w Kielcach, pułkownik Krzysztof Tarnowski stwierdził, że celem jest wyposażenie wszystkich oddziałów w systemy bezzałogowe, ale jak zauważa Darmoliński, do praktycznej realizacji tego celu wciąż daleko. Wojsko nie ma aktualnie odpowiedniej koncepcji na wykorzystanie dronów, a analiza potrzeb powinna być dostosowana do szybko zmieniających się realiów na współczesnym polu walki.

Krytyka dotycząca braku postępów i dostosowania do wyzwań XXI wieku przybiera na sile, zwłaszcza że polskie wojsko jak dotąd podpisało zaledwie dwie umowy na zakup małych dronów, a proces modernizacji sprzętu wciąż przypomina działania na pokaz. Nasze siły zbrojne mogą się pochwalić tylko kilkoma egzemplarzami dronów Flyeye, podczas gdy wolontariusze w Ukrainie zestrzelili setki wrogich dronów, co pokazuje, jak wielkie są luki w polskim systemie obrony.

W obliczu faktów, kiedy Litwa rozwija swoje zdolności w zakresie dronów, kupując znaczną liczbę sprzętu FPV dla własnych potrzeb oraz współpracując z Ukrainą, polscy żołnierze pozostają w defensywie. Warto podkreślić, że bliska współpraca z ukraińskim przemysłem obronnym przynosi wymierne korzyści.

Pomimo mizerii perspektyw, ważne jest, że żołnierze z kasy swoich prywatnych oszczędności inwestują w drony, które stają się kluczowym elementem przyszłych operacji wojskowych. Jest to z jednej strony przejaw ich zaangażowania, ale z drugiej strony oznaka systemowego zaniedbania ze strony dowództwa. W obliczu postępującej digitalizacji walki i użycia dronów, czas na zmiany w polskim wojsku - inaczej pozostaniemy w tyle na arenie międzynarodowej.