Kraj

"Polska i kraje bałtyckie stają na nogi: przygotowania na ewentualny konflikt zbrojny"

2025-06-16

Autor: Anna

Martyna Veronika Noreikaite, ratowniczka medyczna, niespodziewanie znalazła się w samym centrum chaosu. Na co dzień zajmuje się standardowymi przypadkami, ale pewnego dnia w jej życiu wydarzyło się coś, czego nigdy wcześniej nie widziała.

Mimo zwykłego słonecznego wtorku, wiadomość o eksplozji w Janowie wstrząsnęła jej światem. Po raz pierwszy musiała stawić czoła sytuacji z wieloma ofiarami. Przyjeżdżając na miejsce, ujrzała duszący dym i przerażonych ludzi.

Chaos na stadionie szkolnym w Janowie był nie do opisania. Ludzie biegali, leżeli na ziemi, a krzyki niosły się w powietrzu. To doświadczenie zainspirowało władze Litwy do przeprowadzenia dwu dniowych ćwiczeń wojskowych pod hasłem "Żelazny Wilk". Celem było przygotowanie na wszelkie możliwe scenariusze, w tym na potencjalny atak na wschodnią flankę NATO.

W obliczu rosnącego niebezpieczeństwa, Noreikaite zauważa, że takie ćwiczenia powinny być realizowane znacznie częściej. W miarę jak sytuacja w Ukrainie się zaostrza, strach i niepewność stają się codziennością.

Zastępca dyrektora Estońskiej Rady Zdrowia, Ragnar Vaiknemets, podkreśla, że nie ma wątpliwości co do tego, czy Rosja zaatakuje, tylko kiedy to nastąpi. Krajom na wschodniej granicy Europy wojskowa gotowość jest niezbędna.

Niektóre kraje, jak Estonia, już teraz budują infrastrukturę szpitalną, a litweskie placówki intensyfikują przygotowania do przyjęcia ofiar. Szpitale muszą być gotowe na wysokie­ obciążenie, które mogą przynieść sytuacje kryzysowe.

Jednak wszyscy zastanawiają się, jak przygotować się na nadchodzące wyzwania. Pracujący w systemie zdrowia zastanawiają się, jak sprostać dużym napływom pacjentów w przypadku konfliktu.

„Zawsze byliśmy dobrze wyposażeni w szpitale, ale co się stanie, gdy staną się celem ataków?” - pyta Vaiknemets.

Estonia zamawia mobilne jednostki medyczne i przygotowuje swoje szpitale na najgorsze. Jak pokazuje ostatnia sytuacja na Ukrainie, mogą one stać się głównym obszarem walk.

Obawy związane z brakiem odpowiedniego personelu to kolejny problem. Niewystarczająca liczba medyków w krajach bałtyckich może być krytyczna w sytuacji kryzysowej.

„Musimy się przygotować na różne scenariusze - nie tylko z wybuchami, ale także z codziennymi wyzwaniami, którzy mogą nagle pojawić się w naszym życiu” - komentuje lekarz.

Nikt nie wie, co przyniesie przyszłość, ale specjaliści są pewni, że żadna z państw nie może sobie pozwolić na bierność. Wszyscy są zgodni, że Polska i kraje bałtyckie muszą być gotowe na najgorsze.

Jak mówi ekspertka Vaiva Jankiene: „Obyśmy nigdy nie musieli stawać przed tymi wyzwaniami, ale jesteśmy na to gotowi.”