Świat

Polski dziennikarz w Ukrainie: Trump atakuje Zełenskiego, co to oznacza dla przyszłości Ukrainy?

2025-02-24

Autor: Michał

W ostatnich dniach prezydent USA, Donald Trump, zaostrzył swoją retorykę wobec ukraińskiego przywódcy Wołodymyra Zełenskiego, nazywając go "dyktatorem" i sugerując, że cieszy się on jedynie nikłym poparciem w społeczeństwie, wynoszącym rzekomo tylko 4%.

Trump domaga się również przeprowadzenia wyborów prezydenckich w Ukrainie, mimo że państwo to jest w stanie wojny, co czyni taką inicjatywę praktycznie niemożliwą. Taki krok jest postrzegany przez wielu jako kolejny dowód na niezrozumienie sytuacji przez byłego prezydenta.

Niepokojące są również doniesienia o rozmowach w Rijadzie pomiędzy Moskwą a Waszyngtonem, gdzie Rosja zażądała od NATO wycofania się z obietnicy przyjęcia Ukrainy do sojuszu, złożonej w 2008 roku. Społeczność międzynarodowa z niecierpliwością czeka na to, jakie działania podejmie Trump w związku z jego obietnicą zakończenia wojny między Moskwą a Kijowem.

Mateusz Lachowski, korespondent wojenny przebywający w Ukrainie, podkreśla, że obecna postawa Trumpa budzi zdziwienie i niezrozumienie wśród Ukraińców. Odnotowuje on, że pozytywne gesty ze strony Amerykanów w kierunku Moskwy są w Kijowie źle odbierane. „Ukraińcy walczą o swoją niepodległość, a ludzie Trumpa prowadzą rozmowy z Rosją, jakby agresja 24 lutego 2022 roku nigdy nie miała miejsca” – stwierdził Lachowski.

Dodał również, że jego zdaniem działania Trumpa przypominają bardziej targ, niż negocjacje pokojowe. „Europa powinna zrozumieć, co Donald Trump próbuje osiągnąć, prowadząc swoją politykę względem zmagającej się z agresorem Ukrainy” – zauważył, wskazując na determinację Ukrainy, która od trzech lat stawia opór dominującym siłom Rosji.

Innym niepokojącym aspektem jest to, że administracja Trumpa planuje, aby połowa przychodów z potencjalnej eksploatacji ukraińskich metali ziem rzadkich trafiła do Stanów Zjednoczonych, co również nie podoba się Zełenskiemu, który odrzuca takie propozycje, argumentując, że nie zabezpieczają one długofalowych interesów Ukrainy.

„To nie chodzi o osobiste animozje. Trump początkowo był chętny rozmawiać z Zełenskim, a ich spotkanie miało miejsce jeszcze w trakcie kampanii wyborczej w USA. Możliwe, że zdenerwowało go, że prezydent Ukrainy nie podpisał umowy dotyczącej surowców” – mówi Lachowski. Obie strony sytuacji wydają się nie mieć wspólnego języka, co prowadzi do napięć.

Na 24 lutego 2025 roku, w dniu trzeciej rocznicy inwazji Rosji na Ukrainę, wiele ekspertów podkreśla, że chociaż od początku wojny globalna wspólnota deklarowała wsparcie dla Ukrainy, Lachowski ma inne zdanie: „Świat nie wspierał Ukrainy tak, jak powinien od samego początku. Przyjechałem tutaj 24 lutego 2022 roku i pamiętam, że świat był przerażony, ale nie oferował realnej pomocy. Prawdziwa pomoc zaczęła napływać dopiero od maja, głównie z Polski.”

W sytuacji, gdy również w Ukrainie coraz bardziej słychać zmęczenie wojną, Lachowski widzi małe szanse na szybkie odzyskanie terytoriów przez Ukrainę. „Rosja ma zdolność do prowadzenia długotrwałych operacji wojskowych, ale ciągłe straty na froncie mogą przynieść jej w końcu poważne problemy.”

Zakończył rozmowę stwierdzeniem, że, mimo trudności, Ukraińcy potrafią się bronić i zdolność armii Władimira Putina do przełamywania frontu już się wyczerpuje.