Polski przemysł meblarski w tarapatach! Tysiące miejsc pracy zagrożone przez rosyjskie działania
2024-09-14
Autor: Piotr
W Polsce trwa kryzys w branży meblarskiej, a prognozy na przyszłość są alarmujące. "Popyt wciąż pozostaje słaby. Jeśli nie znajdziemy sposobów na zwiększenie zamówień, rok 2024 zakończymy spadkami w wartościach i wolumenie. Szacujemy, że może to wynieść nawet 6-8%" – mówi Michał Strzelecki, dyrektor OIGPM. Eksperci wskazują, że potrzebne jest 20% więcej zamówień, aby jakkolwiek ustabilizować sytuację w branży.
Z danych GUS wynika, że wartość produkcji sprzedanej przez polskie firmy meblarskie w ubiegłym roku wyniosła 64 miliardy złotych – to spadek o 6% w porównaniu do roku 2022. Kolejny wielki gracz, fabryka mebli Forte, już zapowiedział zwolnienia dla ponad 230 pracowników, a niektóre zakłady, takie jak Grupa Klose, zamknęły się całkowicie. Fameg z Radomska ogłosił restrukturyzację, która może objąć około 80 osób. W przemyśle słychać o coraz większej liczbie planowanych zwolnień.
Jak do tego doszło? Strzelecki wskazuje na brak konkurencyjności polskich mebli, nie tylko w branży meblarskiej, ale szerzej – w całym sektorze drzewnym. "Mamy poważne problemy z rywalizacją z krajami Azji oraz wschodniej i południowej Europy. Koszty surowców oraz pracy są zdecydowanie niższe w takich krajach jak Bułgaria czy Rumunia", dodaje.
Problemy finansowe dotykają także Lasy Państwowe, które są oskarżane o niedostateczną podaż surowców. "Szacujemy, że Drzewny Województwo w przyszłym roku pozyska około 2 milionów m³ mniej surowca niż w tym roku" – informuje Strzelecki.
Sytuację pogarsza również nielegalny import rosyjskiej sklejki. Pomimo sankcji nałożonych na Rosję, Polska i inne kraje UE są zalewane skutkami "obiegów" pośrednich, gdzie rosyjskie towary sprzedawane są jako produkty z Kazachstanu. W 2023 roku około 130 tysięcy m³ sklejki brzozowej przybyło z tego kraju, co stanowi porównywalną wielkość do polskiej produkcji.
Właściciele firm meblarskich mówią o trudnej sytuacji: "Nie mamy szans w tej nierównej konkurencji. Ceny naszej sklejki spadły nawet o 20% w porównaniu do importowanej, co jest nie do zaakceptowania" – wyjaśnia prezes Biaformu, Bartosz Bezubik.
Pomimo wiedzy polskiego rządu na ten temat, jego możliwości działania są ograniczone. "Staramy się prowadzić dialog z Ministerstwem Finansów, ale uszczelnienie całego unijnego rynku jest kluczowe i wymaga współpracy z innymi państwami członkowskimi. Bez tego, nic nie zmienimy" – dodaje.
Sytuacja jest bardzo dynamiczna i wymaga szybkiego i zdecydowanego działania, aby uratować miejsca pracy w Polsce i zapobiec dalszemu spadkowi konkurencyjności na rynku meblarskim. Zarówno przedsiębiorcy, jak i pracownicy czekają na konkretne działania, które będą mogły uratować ich przyszłość w obliczu nadchodzących wyzwań.