Technologia

Posłowie i ich niewiarygodne wydatki: Luksusowe gadżety na koszt podatnika!

2024-10-11

Autor: Ewa

Bez względu na kontrowersje, które narosły wokół używania publicznych funduszy przez polityków w Polsce, temat wydatków poselskich powraca jak bumerang. Przykładem jest Sławomir Nitras, który w latach 2019-2022 zainwestował w trzy MacBooki na kwotę około 13,3 tys. zł oraz trzy iPhone'y, których koszt wyniósł blisko 14,7 tys. zł. To tylko wierzchołek góry lodowej. Z kolei Rafał Bochenek zainwestował w kilka modeli iPhone'ów oraz smartfonów Samsung Galaxy, a posłanka Beata Chorosińska zdecydowała się na zakup narożnika do swojego biura za ponad 6 tys. zł.

Jan Grabiec, obecny szef Kancelarii Premiera, także nie pozostaje w tyle, wybierając kosztowne urządzenia, znane z wysokiej jakości – w tym iPhone'a za 7,2 tys. zł. Co więcej, posłowie Maria Kurowska i Zbigniew Girzyński dokonali zaskakujących zakupów, takich jak szklana ozdoba za 565 zł oraz waga osobowa.

Anna Iwaniak z Lewicy zainwestowała w dwa smartfony za 8 tys. zł oraz MacBooka za 4,4 tys. zł. Wciąż więcej mówi się o etycznych aspektach takich zakupów oraz o właściwej gospodarce funduszami publicznymi.

Temat poselskich wydatków powrócił niedawno na czołówki mediów w kontekście małżeństwa Kingi Gajewskiej i wiceministra sprawiedliwości Arkadiusza Myrchy, którzy otrzymali dwa ryczałty za wynajem mieszkania w Warszawie, co wzbudziło wątpliwości co do etyki wykorzystania publicznych środków.

Również kwestie rozliczania kilometrówki cieszą się złą sławą. Anonimowy były poseł w rozmowie z mediami podnosi alarm o nadużywaniu funduszy na cele prywatne, jak np. kampanie wyborcze. W ciągu ostatnich lat niektórzy parlamentarzyści zmieniają drogie iPhone'y jak rękawiczki, co zdaniem byłego posła jest absolutnie nieakceptowalne.

Uposażenie poselskie wynosi blisko 13 tys. zł brutto miesięcznie, a dodatkowo obowiązuje dieta na poziomie 4 tys. zł. Ma to wystarczyć na pokrycie podstawowych wydatków, a były poseł podkreśla, że priorytetem powinno być zatrudnianie pracowników na etaty, a nie na umowy cywilnoprawne, co generuje wyższe koszty. Kontrowersje wynikają również z ryczałtów na hotele i kilometrówki podczas kampanii wyborczych, gdzie niektórzy posłowie mogą wykorzystywać publiczne środki na cele niezwiązane z pełnieniem mandatu. Kancelaria Sejmu pokrywa jednak te koszty. Czy powinno się to zmienić? Społeczeństwo zadaje sobie to pytanie, domagając się większej przejrzystości w wydawaniu publicznych pieniędzy.