Nauka

Przyjaciele skreślili ich ze swojego życia. "Jako para byli niezwykle trudni w obejściu"

2025-01-30

Autor: Michał

Niektóre pary potrafią zadziwić swoim dziecinnym zachowaniem. Przekomarzają się, kłócą i potrafią wybuchnąć gniewem w najmniej odpowiednich momentach, wciągając w swoje zmagania nie tylko siebie nawzajem, ale i swoich znajomych. Kiedy wszyscy przyjaciele mają dość tej toksycznej dynamiki, pomoc terapeuty staje się często ostatnią deską ratunku. Wiele osób, które obcują z parami w trudnych relacjach, podkreśla, że te dziecinne utarczki są dla nich wręcz nie do zniesienia.

Jednym z takich przypadków była para Vicotria i Rupert. Są w wieku przed czterdziestką, piękni, bogaci i inteligentni, jednak ich relacja była prawdziwym koszmarem dla otoczenia. Potrafili być rozbrajająco uroczy podczas prywatnych spotkań, ale gdy znajdowali się w towarzystwie innych, ich skarżenia i kłótnie dawały się we znaki wszystkim wokół. Zwoływali znajomych na piątkowe wieczory, które zamieniały się w emocjonalne koleiny, a ich problemy zaczynały być nerwowo komentowane przez przyjaciół.

Przyjaciele skreślili ich ze swojego życia, zmęczeni ciągłym emocjonalnym chaosem, co doprowadziło do ich wizyty w moim gabinecie. Wiedziałam, że muszę podejść do sprawy z nietypową strategią, by jako terapeuta pomóc im zrozumieć, jakie mechanizmy kierują ich relacją. Ich sesje były pełne łez, wybuchów emocji i histerii. Nierzadko podczas spotkań, oboje prześcigali się w poszukiwaniach "dowodów" na to, kto ma rację, a ich ciągłe negocjacje sprawiały, że podchodziłam do tematu z dużą ostrożnością.

W miarę naszych spotkań zauważyłam głęboki smutek ukrywający się pod ich infantylnym zachowaniem. Chociaż odnosili wrażenie, że cały ten dramat sprawia im radość, w rzeczywistości oboje czuli się niedoceniani i niepewni. Wyglądało na to, że ich związek przypominał efekt współczesnej sztuki – wizualnie zachwycający, ale w istocie chaotyczny i niebezpieczny.

Wielu moich pacjentów opowiadało o swoich zranieniach emocjonalnych, będących wynikiem braku stabilności rodzinnej w dzieciństwie. Victoria i Rupert nie różnili się od reszty w tym względzie – dorastali w środowisku, w którym pieniądze nie szły w parze z uczuciami, a luksusowe podróże i dobra materialne nie rekompensowały emocjonalnego zaniedbania.

Podczas jednej z naszych sesji, poruszyłam temat ich pragnienia utworzenia rodziny, co natychmiast wprowadziło w ich dyskusję atmosferę napięcia, a nawet lęku. Wiedziałam, że ich historia jest jedynie częścią większej układanki – wiele par walczy z podobnymi problemami, a sztuka terapeutyczna polega na tym, by, jak słusznie zauważyła jedna z moich biorczyn, wiedzieć, kiedy postawić granice i pomóc sobie. Edukacja emocjonalna staje się kluczem, by zrozumieć, dlaczego niektórzy partnerzy powracają do destrukcyjnych wzorców.

Jest to trudne, ale możliwe. Przemiany wymagają od nich czasu i zaangażowanej pracy nad sobą samym, ale ważne jest, by zrozumieli, iż każdy z nas ma swoją historię. Kiedy pary podejmują decyzję, by otworzyć się na zrozumienie swojej przeszłości, mają szansę na prawdziwą zmianę w swoich relacjach.