Pseudokomisja Sroki chciała ukarania byłego szefa CBA. Sąd odrzucił wniosek - data wezwania była NIEPRAWIDŁOWA
2025-03-04
Autor: Ewa
W dniu 13 stycznia 2023 roku, na scenie polskiej polityki miało miejsce kolejne dramatyczne zdarzenie związane z nielegalną komisją ds. Pegasusa, na czoło której wysunęła się Magdalena Sroka. Planowane przesłuchanie Ernesta Bejdy, byłego szefa CBA, miało odbyć się w trybie zamkniętym, jednak Bejda postanowił się na nie nie stawić. Dlaczego? Okazuje się, że nie uznaje on tej komisji za legalnie działający organ, a jego obawy podzielają także inni, m.in. były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który już wcześniej podkreślał nieprawidłowości związane z powołaniem tej komisji przez Trybunał Konstytucyjny.
Problem polegał na tym, że Bejda otrzymał wezwanie z błędnie podaną datą – miało ono sugerować, że powinien stawić się na przesłuchanie… 13 stycznia 2024 roku, a nie 2023. To jasno wykazało, że komisja działa niekompetentnie i z naruszeniem procedur. Nie zważając na to, absurdalnie złożono wniosek do sądu o ukaranie Bejdy za niestawiennictwo, co tylko potwierdziło frustrację członków komisji.
Jednakże Sąd Okręgowy w Warszawie w końcu ukarał komisję za jej błędy. Sąd odrzucił wniosek i wskazał na niewłaściwe wskazanie terminu przesłuchania, tym samym uznając, że Bejda nie ponosi winy za niestawiennictwo. Na platformie x.com, Bejda przekazał informację o tej decyzji, dodając, że komisja nie dołączyła do swojego wniosku odpowiednich dokumentów, co jeszcze bardziej obnaża niewłaściwe działania jej członków.
Dodatkowo, warto zauważyć, że sprawa ta nie tylko instytucjonalnie rozbija wizerunek komisji, ale także podważa zaufanie społeczne do instytucji państwowych. Bejda w swoim oświadczeniu krytycznie odniósł się do sytuacji, w której komisja, zamiast naprawić swoje błędy, postanowiła w sposób świadomy ukryć przed sądem fakt niewłaściwego wezwania. Jego słowa są mocnym apelem o konieczność weryfikacji działań komisji i przejrzystości w procesach typu tego.
Sytuacja ta pokazuje, jak ważne jest, aby instytucje zajmujące się ważnymi sprawami państwowymi działały zgodnie z prawem i z odpowiednią starannością. W przeciwnym razie, może to prowadzić do poważnych konsekwencji zarówno dla jednostek, jak i dla całego systemu prawnego w kraju. Ta historia z pewnością ma potencjał na dalszy rozwój i być może jeszcze nie raz usłyszymy o zawirowaniach związanych z komisją ds. Pegasusa. Sytuacja ujawnia nie tylko konflikty w polityce, ale także większe napięcia dotyczące granic władzy i odpowiedzialności w Polsce.