Rozrywka

Rafał Dajbor ujawnia szokujące szczegóły z przeszłości. Ksiądz ze "Złotopolskich" podrywał go?

2025-02-12

Autor: Piotr

Rafał Dajbor: "Nie czuję się pokrzywdzony, ale prawda musi wyjść na jaw"

W niedawnej rozmowie z Onetem, Rafał Dajbor po raz pierwszy opowiedział o intymnych sytuacjach, jakie miały miejsce z księdzem Kazimierzem Orzechowskim, znanym z serialu "Złotopolscy". Mężczyzna otwarcie przyznał, że chociaż zmarły w 2019 roku duchowny był dla niego wybitnym aktorem, nie potrafił poradzić sobie ze swoimi wewnętrznymi demonami.

Dajbor zdradził, że spotkania z księdzem były związane z pisaniem pracy magisterskiej, ale szybko przerodziły się w coś więcej. "Ksiądz miał swoje 'dziwactwa', a ja traktowałem to bardziej jako zabawne anegdoty niż poważny problem", przyznał. Mężczyzna zaznaczył jednak, że takie zachowania nie powinny mieć miejsca i nie usprawiedliwia ich artystyczny talent Orzechowskiego.

Dajbor wskazał, że w niektórych sytuacjach odczuwał dyskomfort. "Gdy wyciągałem dłoń na przywitanie, on omijał ją i zaczynał mnie dotykać. To było dla mnie niezrozumiałe", podkreślił. Co więcej, wspomniał, że ksiądz przeważnie otwierał mu drzwi ubrany jedynie w T-shirt i rozpięty szlafrok.

Czy teraz, po latach, Rafał Dajbor czuje, że powinien był zareagować inaczej? Wydaje się, że przez długi czas czuł się zdezorientowany i niepewny. "Nie oskarżam księdza, nie chcę go bronić. To, co miałem do powiedzenia, leżało mi na sercu, i chciałem to wyjaśnić", dodał.

Jego ważne wyznanie nie jest przypadkowe. Po latach milczenia, Dajbor zdecydował się opowiedzieć swoją historię z szacunku dla dwóch przyjaciółek księdza – Zofii Kucówny i Barbary Horowanki, które zmarły w 2024 roku. Mężczyzna pragnął także, aby prawda w końcu ujrzała światło dzienne, mimo że nie oczekuje przeprosin ani publicznych reakcji na jego słowa.

"Muszę to zrobić nie tylko dla siebie, ale także dla innych, którzy być może przeszli przez coś podobnego", podsumował Dajbor.

Historia Rafała Dajbora jest poruszająca i budzi wiele emocji. Jak wiele osób w środowisku artystycznym skrywa podobne doświadczenia i boi się je ujawniać? Ten przypadek może być początkiem ważnej dyskusji o granicach w relacjach, szczególnie tych, które mają miejsce w kontekście władzy i autorytetu.