Rakiety USA w Niemczech już raz pomogły rzucić Moskwę na kolana. Teraz wracają z bardziej zaawansowaną technologią!
2024-07-12
Autor: Magdalena
Decyzję o rozmieszczeniu rakiet w Niemczech Amerykanie i Niemcy ogłosili wspólnie na marginesie szczytu NATO w Waszyngtonie w czwartek. Mają tam trafiać od 2026 roku na zasadach rotacyjnych. Wymieniono rakiety przeciwlotnicze i przeciwrakietowe dalekiego zasięgu SM-6, manewrujące ziemia-ziemia Typhoon, oraz nienazwane hipersoniczne, również do atakowania celów lądowych. Mają być dodatkowymi narzędziami odstraszania Rosjan, poprzez zwiększenie zagrożenia dla europejskiej części ich kraju. Ich głowice mają być konwencjonalne. Jednak przynajmniej jeden z typów wymienionych rakiet miał w przeszłości wersje z głowicami jądrowymi, które nadal istnieją.
Trzy Nowości Lądowych Rakiet
Chodzi o pociski będące elementem systemu Typhoon. To dobrze znane rakiety manewrujące nazywane przez flotę USA Tomahawk, tylko odpalane z nowych mobilnych wyrzutni lądowych Typhoon obsługiwanych obecnie przez US Army. Historia w ich wypadku się powtarza, ponieważ 40 lat temu trafiły do Europy jako broń US Army pod nazwą Gryfon i w innych wyrzutniach. W tamtej wersji były uzbrojone w głowice termojądrowe W84. Do dzisiaj wszystkie rakiety i wyrzutnie Gryfon zutylizowano na mocy traktatu INF zawartego w 1987 roku. Głowice W84 pozostają jednak w składach, a podobne rozmiarami W80 są używane w rakietach manewrujących odpalanych z samolotów. Rosjanie na pewno będą więc zakładać, że lądowe Tomahawki będzie można w niedługim terminie przerobić na system masowego rażenia.
Wyrzutnie Typhoon są też w stanie odpalać duże morskie rakiety przeciwlotnicze i przeciwrakietowe SM-6. W Europie, pozycjonowane by były jako najdłuższe zasięgowe rakiety przeciwlotnicze, zwalczające rosyjskie rakiety balistyczne krótkiego oraz średniego zasięgu. Wyrzutnie Typhoon korzystają z morskich rakiet opracowanych dla US Navy, adaptując system wyrzutni Mk41. Cztery pojemniki startowe umieszczono w kontenerze o standardowych cywilnych wymiarach, który jest przewożony przez ciężarówkę. Przygotowanie wyrzutni do odpalenia rakiet wymaga otwarcia dachu i podniesienia pojemników startowych do pionu. US Army jest na etapie wdrażania całego systemu do służby. W maju pierwsza bateria została przerzucona na Filipiny.
Nienazwane w komunikacie pociski hipersoniczne to prawdopodobnie system LRHW (Long Range Hypersonic Weapon) o nazwie Dark Eagle. Składają się z rakiety i beznapędowego szybowca, zdolnego do manewrowania. Broń ma deklarowany zasięg trzech tysięcy kilometrów i zdolność lotu z prędkością hipersoniczną, czyli ponad pięć razy przekraczającą prędkość dźwięku. Mają służyć do atakowania cennych celów na dużych odległościach, nie dając wiele czasu na reakcję i będąc trudnymi do zestrzelenia. Wyrzutnia to dwa pojemniki startowe na naczepie holowanej przez ciężarówkę. Dark Eagle jest w trakcie wdrażania do służby. W 2023 roku sformowano pierwszą baterię.
Powtórka z historii
Wszystkie opisane powyżej systemy są na razie bardzo nieliczne i raczej we wczesnej fazie wdrażania do służby. Najpewniej będą pojawiać się w Europie w niewielkich ilościach i na ograniczony czas. Deklaracje Białego Domu należy traktować jako sygnał polityczny pod adresem Kremla. Wzmocnienie odstraszania i pokazanie, że agresywne działania wobec Ukrainy i Zachodu, nie pomagają Rosji w osiągnięciu celu zwiększenia swojego bezpieczeństwa, a wręcz przeciwnie. W przypadku poważnego kryzysu ten gest polityczny może zmienić się w wymierny potencjał militarny, za sprawą przyśpieszenia produkcji, wdrażania i rozmieszczania nowych systemów.
Sytuacja przypomina początek ostatniej fazy zimnej wojny. W 1979 roku NATO podjęło tak zwaną Double-Track Decision, która była jednym z przejawów końca okresu odprężenia w latach 70 i nadejścia dekady konfrontacji. Wobec rozbudowy potencjału militarnego Układu Warszawskiego i zagrożenia ze strony radzieckich rakiet, postanowiono odpowiedzieć dwutorowo: propozycją rozmów rozbrojeniowych oraz zapowiedzią rozmieszczenia nowych rakiet balistycznych Pershing II i manewrujących Gryfon, obu z głowicami jądrowymi. Pomimo nakręcającej się spirali zbrojeń, dopiero po objęciu władzy na Kremlu przez Michaiła Gorbaczowa, w 1987 roku podpisano traktat INF, likwidujący te rodzaje broni.
Traktat INF wygasł w 2019 roku, po tym jak wycofały się z niego USA, zarzucając Rosjanom jego łamanie. Amerykanie twierdzili, że w Rosji trwają prace nad rakietą manewrującą 9M729 i rakietą balistyczną RS-26 o zasięgu naruszającym traktat. Brak uzyskania zgody na inspekcję przez Amerykanów oraz rozwój chińskich systemów poza traktatem, przyczyniły się do jego zaniku.
Co znaczne, mimo zakazów traktatu INF, Amerykanie posiadali technologie konieczne do stworzenia takich broni. Kilka tygodni po wygaśnięciu traktatu, odpalili rakietę Tomahawk z lądowej wyrzutni. Ta prowizorka dziś jest systemem Typhoon. Amerykanie i Rosjanie po wygaśnięciu traktatu INF kontynuują prace nad nowymi systemami rakietowymi, a historyczna dysproporcja sił militarno-politycznych na świecie znów stoi pod znakiem zapytania.