"Roczny poślizg". Budowa pierwszej polskiej elektrowni atomowej wciąż opóźniona
2025-02-20
Autor: Anna
Według wstępnego harmonogramu budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, przekazanie terenu budowy wykonawcy planowane jest na 2025 rok. W 2026 roku może zostać wydany raport lokalizacyjny, a pozwolenie na budowę i rozpoczęcie prac budowlanych (tzw. pierwszy beton jądrowy) przewiduje się na 2028 rok. Komercyjna praca pierwszego bloku powinna rozpocząć się w 2036 roku, drugiego w 2037 roku, a trzeciego w 2038 roku.
Jednakże, jak informuje serwis gazetaprawna.pl, istnieje duże prawdopodobieństwo, że terminy te nie zostaną dotrzymane.
Budowa elektrowni jednostkowo opóźniona
Jednym z pierwszych problemów jest zbliżający się sezon lęgowy ptaków, które mają swoje gniazda na obszarze, gdzie planowana jest budowa elektrowni. Na powierzchni ponad 300 hektarów znajdują się liczne drzewa, które trzeba wyciąć. Wniosek o wydanie zgody na wycinkę został złożony przez Polskie Elektrownie Jądrowe w sierpniu ubiegłego roku. Obecnie wniosek ten rozpatruje wojewoda pomorski, który czeka na decyzję Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Kiedy ta decyzja zostanie wydana, wojewoda będzie mógł przejść do wydania zgody, która powinna pojawić się najpóźniej do kwietnia.
Sezon lęgowy ptaków zacznie się za około dwa tygodnie i potrwa do końca sierpnia, co oznacza, że prace związane z wycinką mogą rozpocząć się dopiero po tym okresie. To przyniesie około 7-miesięczne opóźnienie w rozpoczęciu budowy. Przedstawiciele PEJ zapewniają jednak, że nie wpłynie to na całkowity termin realizacji inwestycji.
Zgodnie z opinią ekspertów, opóźnienie spowodowane sezonem lęgowym to jedynie drobny problem. O wiele poważniejsze wyzwania stoją przed inwestycją z powodu trudności legislacyjnych oraz trzech kluczowych "kamieni milowych".
Kluczowe wyzwania inwestycji
Pierwszym "kamieniem milowym" jest konieczność uzyskania zgody Komisji Europejskiej na pomoc publiczną. To od decyzji Brukseli zależy, czy planowany przez polski rząd mechanizm finansowania inwestycji będzie mógł być zastosowany. Proces oceny polskiego wniosku rozpoczął się w grudniu ubiegłego roku, a eksperci przewidują, że jeśli decyzja UE oczekiwana jest przed końcem 2025 roku, to będzie to wyjątkowo szybki wynik. Dla porównania, Czesi i Węgrzy czekali na podobne decyzje nawet dwa lata.
Kolejnym problemem jest podpisanie umowy na budowę elektrowni pomiędzy PEJ a konsorcjum Westinghouse (dostawca technologii) i Bechtel (generalny wykonawca). Umowa ta nie może być realizowana bez zgody Komisji Europejskiej. Dziennikarze wskazują, że aby umowę podpisano w połowie 2026 roku, konieczne będzie szybkie zakończenie negocjacji z amerykańskimi partnerami. Dotychczasowe doświadczenia z współpracy z firmą amerykańską wskazują, że może to być czasochłonne i skomplikowane.
Ostatnim ważnym problemem są tzw. "komponenty o długim czasie dostawy", które są związane z ograniczeniami produkcyjnymi w wyspecjalizowanych zakładach, w tym produkcją zbiorników reaktorów.
Zgodnie z informacjami przekazywanymi przez portale branżowe, realny termin rozpoczęcia produkcji pierwszego bloku w elektrowni Lubiatowo-Kopalino to prawdopodobnie 2037 lub nawet 2038 rok, podczas gdy pierwotnie zakładano rok 2036.
– To zaledwie minimum rocznego opóźnienia, w porównaniu do lat trzech, które odziedziczyliśmy po wcześniejszych rządach. Obecny zespół będzie musiał ponieść odpowiedzialność za te opóźnienia, mimo że wciąż jesteśmy przed rozpoczęciem najtrudniejszego etapu budowy – komentuje jeden z ekspertów.
Polska elektrownia jądrowa, mimo iż zapowiadana jako kluczowa inwestycja w zieloną energię, zmaga się z licznymi wyzwaniami i niesprawnościami, które mogą znacząco wpłynąć na czas realizacji projektu.