"Rosja gra wysoko, Ławrow cytuje Biblię". Czy Donald Trump ma plan B?
2025-02-19
Autor: Andrzej
W Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej, odbyło się pierwsze spotkanie delegacji Stanów Zjednoczonych i Rosji od czasu rozpoczęcia wojny w Ukrainie. Rozmowy prowadzone były przez szefów dyplomacji obu krajów, Siergieja Ławrowa i Marco Rubio.
Ławrow podkreślił, że dla Rosji niemożliwe jest akceptowanie członkostwa Ukrainy w NATO oraz obecności wojsk NATO na terytorium Ukrainy. To oznacza, że Rosja wciąż pozostaje sztywna w swoich żądaniach, co przyciąga uwagę analityków politycznych. "Rosja gra bardzo wysoko. Oni mogą ustąpić w pewnym zakresie, tylko pytanie - co będzie, jeśli nie ustąpią?" - komentował w TOK FM dr Marcin Fatalski.
Podczas spotkania w Rijadzie, które wielu postrzega jako sygnał, że Rosja wraca na międzynarodową scenę, nie zaproszono Ukrainy ani państw europejskich. Rozmowy miały na celu utworzenie zespołów odpowiedzialnych za opracowanie warunków zakończenia wojny w Ukrainie oraz normalizacji stosunków między oboma krajami.
"Nie ma co oszukiwać, sytuacja nie jest dobra, a wręcz bardzo zła. Rosja powraca do gry. Można odnieść wrażenie, że Amerykanie rozwinęli przed nią czerwony dywan" - zauważyła Karolina Lewicka w programie "Wywiad Polityczny".
Jak zauważył dr Fatalski, Stany Zjednoczone prowadzą z Rosją negocjacje, które są nieuniknione w sytuacji, gdy nie można pokonać Putina. "Zawsze negocjowano z tymi, których nie można było pokonać" - dodał. Podkreślił, że Amerykanie dążą do szybkiego zakończenia konfliktu, choć kluczowe sformułowanie, takie jak "trwały i sprawiedliwy pokój", może być problematyczne w kontekście rosyjskich żądań.
Pojawiły się także niepokojące sygnały dotyczące militarnego wsparcia dla Ukrainy. Ławrow stwierdził, że jakiekolwiek pojawienie się wojsk NATO na Ukrainie, pod jakąkolwiek flagą, jest dla Rosji niedopuszczalne. W odpowiedzi na jego wypowiedzi, analitycy zastanawiają się, w jaki sposób Stany Zjednoczone zareagują na te zapowiedzi, zwłaszcza że niektórzy uważają, że istnienie jakichkolwiek wojsk NATO w regionie jest kluczowe dla zapewnienia bezpieczeństwa Ukrainy.
Czy jednak Donald Trump rzeczywiście ma plan B? Ekspert zastanawia się nad tym, co się stanie, jeśli negocjacje nie przyniosą rezultatów. Trump, który znany jest ze swojego pragmatyzmu, może przyjąć bardziej usamodzielnioną politykę wobec Rosji.
W ocenie dr. Fatalskiego, celem Trumpa jest normalizacja relacji z Rosją, co może wiązać się z inwestycjami w kluczowe sektory, w tym przemysł naftowy. Trump postrzega Rosję jako potencjalnego partnera biznesowego, co może mieć istotne znaczenie w kontekście globalnych relacji geopolitycznych. Czy rzeczywiście Trump gotów jest na to, by zrezygnować z twardej polityki wobec Rosji na rzecz bardziej pragmatycznego podejścia? Czas pokaże, jak dalej rozwijać się będzie ta sytuacja w kontekście destabilizacji w Ukrainie i rosnącego napięcia w relacjach międzynarodowych.