Rozczarowani Rosjanie utknęli w samolocie w Poznaniu na kilkanaście godzin. Lotnisko zmienia podejście
2025-02-16
Autor: Piotr
Na poznańskim lotnisku miała miejsce niecodzienna sytuacja, która wzbudziła złość pasażerów samolotu Airbus A321. Oczekiwali oni na decyzję dotyczącą ich dalszej podróży przez wiele godzin. Choć początkowo port lotniczy potwierdził jedynie fakt incydentu, szybko zdecydował się na publikację bardziej szczegółowego oświadczenia.
Przyczyną przekierowania lotu z Szarm el-Szejk do Kaliningradu były trudne warunki pogodowe w porcie docelowym, gdzie intensywne opady śniegu uniemożliwiły lądowanie. Po zamianie informacji z Polską Agencją Żeglugi Powietrznej oraz Strażą Graniczną, samolot w końcu wylądował w Poznaniu 16 lutego o godzinie 00:03 i został skierowany na tzw. stanowisko postojowe.
Pasażerowie oraz załoga musieli czekać na decyzje przewoźnika, co w sumie trwało kilkanaście godzin. W międzyczasie służby naziemne firmy handlingowej Welcome Airport Services zapewniły uzupełnienie wody oraz oczyszczenie pokładowej toalety.
Warto zaznaczyć, że ze względu na operację spoza strefy Schengen, dalsze procedury były obsługiwane przez odpowiednie polskie służby państwowe, w tym Straż Graniczną. Niestety, nieobecność paliwa w ofercie ORLEN Aviation dodatkowo wydłużyła postój samolotu, który zdołał wznowić lot o godzinie 9:55.
Pasażerowie, tym samym zniecierpliwieni i rozczarowani, mieli do czynienia z absurdy w polskim transporcie lotniczym. Tego rodzaju zdarzenia rodzą pytania dotyczące odpowiedzialności przewoźników i lotnisk oraz procedur awaryjnych, które powinny zapewnić komfort i bezpieczeństwo pasażerom.
Czy w przyszłości lepsze przygotowanie służb umożliwi uniknięcie takich sytuacji? Jakie zmiany powinny zostać wprowadzone, aby pasażerowie czuli się bardziej komfortowo w trudnych sytuacjach?