Rząd i Wody Polskie nieugięci w sprawie kontrowersyjnej zapory na Wiśle. Ekologia znowu na szali!
2025-02-23
Autor: Ewa
Budowa nowej zapory na Wiśle, nieopodal Włocławka, budzi od lat spore kontrowersje. Mimo licznych protestów środowisk ekologicznych, rząd PiS postanowił wrócić do planów, które sięgają jeszcze czasów PRL-u. Plany budowy stopnia wodnego w Siarzewie wydają się być nie tylko szkodliwe dla środowiska, ale także ekonomicznie nieuzasadnione, a szacowane koszty rosną z 5,4 miliarda złotych początkowo do blisko 10 miliardów złotych w obecnych prognozach.
W ostatnim czasie Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska odmówił wydania decyzji środowiskowej dla zapory, co w praktyce może oznaczać koniec planów budowy — o ile sąd nie uwzględni apelacji Wód Polskich, które zaskarżyły decyzję. GDOŚ uzasadnił swoją decyzję poważnymi brakami w wniosku, w tym brakiem dowodów na to, że cel inwestycji nie może być osiągnięty innymi, mniej inwazyjnymi metodami.
Wody Polskie i Ministerstwo Infrastruktury mimo negatywnej decyzji GDOŚ i licznych protestów społecznych wciąż deklarują wolę budowy. Przedstawiciele ministerstwa na sejmowej podkomisji stwierdzili, że budowa zapory "pozostaje w planach inwestycyjnych" i jest zgodna z wcześniejszymi uchwałami, które nie zostały zmienione przez nowy rząd.
Zwolennicy budowy, tacy jak localni posłowie PiS oraz Lewicy, argumentują, że zapora będzie kluczowym elementem ochrony przeciwpowodziowej oraz ochrony istniejącej zapory we Włocławku. Jednak wielu ekologów i ekspertów przestrzega, że budowa ta może przynieść znaczne zniszczenia naturalnych siedlisk oraz zaszkodzić ekosystemowi Wisły, co może wiązać się z problemami w infrastrukturze wodnej w przyszłości.
Wielu hydrologów, takich jak Artur Magnuszewski, argumentuje, że potencjalne straty dla naturalnych ekosystemów Wisły przewyższają korzyści, jakie może przynieść nowa zapora. W szczególności krytycy obawiają się, że jednostka ta nie przyniesie oczekiwanych korzyści w zakresie ochrony przed suszą i powodziami — a rozwiązania ekologiczne, takie jak odbudowa naturalnych terenów zalewowych, mogłyby być znacznie bardziej efektywne.
Ciekawostką jest, że pomimo że planowana elektrownia wodna przy nowej zaporze miałaby moc zainstalowaną na poziomie zaledwie 80 MW, co jest zaledwie kroplą w porównaniu do potencjału energetycznego farm wiatrowych. W obliczu krytyki, stawia się pytanie, czy warto inwestować ogromne fundusze w infrastrukturę, której realna efektywność może być pod znakiem zapytania.
Przyszłość projektu na Wiśle wydaje się niepewna, z wieloma niewiadomymi i sprzecznymi interesami, stawiając pytanie: na czyim interesie naprawdę stoi budowa zapory? Tak czy inaczej, walka o ochronę Wisły i związane z tym zrównoważone rozwiązania będzie się toczyć w dalszym ciągu!