Rząd odrzuca propozycję podniesienia kwoty wolnej od podatku. "Wydajemy na wojnę!"
2025-02-07
Autor: Andrzej
Rząd odrzuca propozycję podniesienia kwoty wolnej od podatku.
Projekt ustawy zgłoszony przez Konfederację zakładał podniesienie kwoty wolnej od podatku do poziomu dwunastokrotności minimalnego wynagrodzenia, co oznaczałoby nie mniej niż 60 tys. zł. Przemysław Wipler, poseł z ramienia Konfederacji, zaznaczył, że jego nowe rozwiązanie jest odpowiedzią na obietnice wyborcze Koalicji Obywatelskiej.
- Naszym celem jest spełnienie obietnicy kwoty wolnej od podatku na poziomie 60 tys. zł, co jest dwukrotnie wyższą kwotą niż obecnie obowiązujące 30 tys. zł - stwierdził Wipler. Dodał, że projekt przewiduje również, aby minimalne wynagrodzenie było wolne od podatków i składek.
Jednakże rząd podjął decyzję o odrzuceniu tej propozycji. Wiceminister finansów Jarosław Neneman poinformował, że sytuacja finansowa państwa jest trudna, a wprowadzenie reformy generowałoby koszty rzędu 56 miliardów złotych. - Z uwagi na to, że ponad 5% PKB przeznaczamy na wojnę i inne wydatki, nie jesteśmy w stanie spełnić tej obietnicy - zaznaczył.
Reakcje polityczne były zróżnicowane. Projekt zyskał poparcie ze strony posłów z partii PiS i Republikanów, natomiast przeciwko niemu opowiedział się klub Polska 2050-TD. Posłanka Katarzyna Kierzek-Koperska z Koalicji Obywatelskiej zgłosiła wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu, wskazując na techniczne błędy w ustawie. Zwróciła uwagę na brak przepisów dostosowawczych oraz niesprecyzowane koszty budżetowe.
- Dzięki działaniom waszych kolegów z PiS-u wpadliśmy w procedurę nadmiernego deficytu. I znowu będziemy musieli z niej wychodzić przez kilka lat - dodała Kierzek-Koperska.
Głosowanie nad odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu zaplanowano na 20 i 21 lutego. Temat podniesienia kwoty wolnej od podatku z pewnością będzie wywoływał duże kontrowersje, zwłaszcza w kontekście obecnej sytuacji gospodarczej oraz wydatków związanych z konfliktem zbrojnym. Czy rząd zdoła znaleźć równowagę pomiędzy potrzebami obywateli a obowiązkami finansowymi? To pytanie, które z pewnością zdominuje kolejne dyskusje w Sejmie.