Samia Suluhu Hassan zdobyła 98% poparcia, ale opozycja nie milknie!
2025-11-01
Autor: Agnieszka
Zaskakujące wybory w Tanzanii
W Tanzanii dzieje się coś, co bardziej przypomina film sensacyjny niż rzeczywistość polityczną! Samia Suluhu Hassan, aktualna prezydentka, odnosi spektakularne zwycięstwo, zdobywając aż 98% poparcia w niedawnych wyborach. Jednak to, co na pierwszy rzut oka wygląda na triumf, szybko zamienia się w pole ognia dla opozycji.
Zarzuty brutalnych represji
John Kitoka, przedstawiciel opozycji, nie przebiera w słowach i domaga się interwencji organów zewnętrznych. Twierdzi, że według obserwatorów, w wyniku brutalnych represji podczas antyrządowych manifestacji, życie straciło co najmniej 800 osób. Czyżby Tanzania stała na krawędzi kryzysu?
Przemiany po Magufulim
Hassan objęła władzę po śmierci swojego poprzednika, Johna Magufuliego, i na początku wzbudzała nadzieje, łagodząc restrykcje. Jedak z czasem jej rządy przybrały ostrzejszą formę, co doprowadziło do napięć i protestów. Opozycja z determinacją krytykuje jej podejście i zarzuca stosowanie brutalnych metod w celu stłumienia sprzeciwu.
Fala protestów po wyborach
Podczas wizji wyborów w środę, mieszkańcy Tanzanii pokazali swoją frustrację, organizując masowe protesty. Powodem ich wyjścia na ulice było wykluczenie głównych rywali Hassan z wyborów. Oglądaliśmy zniszczenia na ulicach, demonstranci zrywali oblicza prezydentki i palili budynki rządowe, a policja nie szczędziła gazu łzawiącego.
Wykluczenia i aresztowania w tle
Tymczasem państwowa komisja wyborcza zablokowała kandydaturę Chademy, a lider opozycji, Tundu Lissu, został aresztowany podczas wiecu, gdzie nawoływał do reform. Oskarżony o zdradę stanu, Lissu stał się symbolem walki o demokrację.
Kto zdoła przywrócić spokój?
Czy Tanzania już nigdy nie powróci do normalności po tej politycznej burzy? Opozycja zapowiada dalsze działania, a sytuacja w kraju staje się coraz bardziej napięta. Sprawa z pewnością przykuje uwagę międzynarodową, a przyszłość Tanzanii wisi na włosku.