Saudyjczycy wstrząsają rosyjskim rynkiem naftowym – Putin ma powody do obaw!
2025-06-08
Autor: Anna
Rosja, będąca częścią OPEC+, stoi w obliczu poważnych zagrożeń związanych ze zwiększeniem wydobycia ropy przez kartel. Ostatnie doniesienia "The Moscow Times" wskazują, że decyzja o dodaniu 411 tys. baryłek dziennie została podjęta mimo sprzeciwu Moskwy. Co kryje się za tym kontrowersyjnym posunięciem?
Od początku roku ceny ropy zanotowały spadek o 12% w przypadku Brent, a rosyjski Urals zszedł aż o 21%. Te niekorzystne zmiany zdecydowanie wpływają na rosyjski budżet, który stracił 34% wpływów z ropy i gazu do maja. Rząd musiał błyskawicznie zrewidować swoje prognozy, zakładając średnią cenę ropy na poziomie 56 dolarów za baryłkę.
Ten kryzys odbija się szerokim echem w gospodarce Rosji, gdzie sektor naftowy i gazowy jest fundamentem budżetu, generującym około 30% dochodów. Co więcej, na ten sam procent przypadają wydatki na zbrojenia, co stawia kraj w trudnej sytuacji.
Rosja bez silnych kart w ręku
Moskwa nie ma praktycznie możliwości przeciwdziałania decyzjom Arabii Saudyjskiej, która nieustannie dąży do zwiększenia produkcji. Pakt naftowy z Rijadem, który funkcjonował podczas prezydentury Joe Bidena, stracił na ważności. To już trzeci miesiąc z rzędu, gdy OPEC+ rozważa daleko idące zmiany w wydobyciu.
Eksperci ostrzegają, że kontynuacja spadku cen ropy może zmusić Rosję do rezygnacji z mechanizmów stabilizujących ceny paliw. Taki krok miałby katastrofalne konsekwencje dla rosyjskiej gospodarki, która już teraz balansuje na krawędzi.
Manipulacja rynkowa w imię polityki?
Niektórzy analitycy sugerują, że działania OPEC+ mogą mieć na celu uspokojenie nie tylko rynków, ale też... prezydenta Donalda Trumpa! Wraz z rozpoczęciem wojny handlowej przez Trumpa w kwietniu, OPEC+ zaskoczyło wszystkich decyzją o zwiększeniu produkcji. Co to oznacza dla przyszłości rynku naftowego i dominacji Rosji?