Siedzieliśmy z mordercą i ocalałą. "Ilu zabiłeś? Bardzo wielu!"
2024-10-23
Autor: Andrzej
Wracając z podróży do Rwandy, byliśmy głęboko poruszeni opowieściami, które usłyszeliśmy. Rwandyjczycy dzielili się swoimi historiami, które zmieniły nasze postrzeganie tego, co znaczy przetrwanie i przebaczenie. W 1994 roku w kilkumiesięcznym ludobójstwie Hutu zamordowali ponad milion Tutsi, a wspomnienia tych tragicznych wydarzeń wciąż żyją w sercach ich bliskich.
Podczas obchodów 29. rocznicy rozpoczęcia ludobójstwa, doświadczyliśmy uczucia przygnębienia i dojmującej ciszy w miejscach, które niegdyś były pełne życia. Dwie osoby, z którymi rozmawialiśmy, podzieliły się swoimi traumatycznymi doświadczeniami. Eric Murangwa, były piłkarz, stracił 85 członków swojej rodziny. Wszyscy nasi rozmówcy mieli podobne opowieści – większość z nich osierociła się, tracąc wielu bliskich w brutalnych okolicznościach.
Przykład Rwandy to przestroga dla świata. Rwandyjczycy podkreślają, że w obliczu wszelkiej nienawiści, ważne jest, aby uczyć się z przeszłości. „Pomóżcie nam nauczyć ludzi, jak nie dopuścić do tego, aby nienawiść odżyła” – mówili.
W Bugesera Reconciliation Village, ulokowanej w odbudowanej Rwandzie po ludobójstwie, spotkaliśmy ocalałych oraz morderców, którzy zaczęli żyć obok siebie. To szokujące, jak mimo strasznych wydarzeń, ludzie próbują budować swoje życie na nowo. Na przykład, Tasian, morderca, przyznał z uśmiechem: „Zabiłem bardzo wielu ludzi”.
Z drugiej strony była Janet, ocalona, która widziała śmierć swojej rodziny na własne oczy. Ich spotkanie było symbolem nadziei, ale również ogromnego ciężaru emocjonalnego, jaki dźwigają obie strony. Janet mówiła o swojej drodze do wybaczenia, która wymagała niesamowitego wysiłku i pokonywania trudnych, często paraliżujących emocji.
Nieliczni Rwandyjczycy, z którymi rozmawialiśmy, przyznawali, że nadal brakuje im zrozumienia od reszty świata, który czasem zapomina o tak wstrząsających wydarzeniach, jak te w Rwandzie. Jak powiedział jeden z uczestników, „Nie możemy pozwolić, aby ludobójstwo zostało zapomniane. Historia nie powinna być wymazana z ludzkiej pamięci”.
Wizyty w miejscach pamięci, takich jak kościoły Nyamata i Ntarama, gdzie zginęły dziesiątki tysięcy ludzi, były dla nas doświadczeniem wręcz nie do opisania. Na każdym kroku odczuwaliśmy ciężar przeszłości, który wciąż jest obecny tu i teraz.
Po wszystkich tych przeżyciach niektórzy z nas wracają do codzienności i gubią pamięć o tym, co naprawdę znaczą te miejsca. Stąd też łatwo zgubić sens, dlaczego warto o tym mówić, uczyć innych, aby nie dopuścić do powtórzenia się takich tragedii.
Rwanda to nie tylko historia bólu, ale także jej siła w pojednaniu. Kraju, w którym po latach można zobaczyć, jak ludzie, mimo strasznych przeżyć, próbują znajdować sens życia na nowo.