Świat

Skandal w Kościele: Duchowny molestował dzieci, a papież Leon XIV milczał

2025-05-21

Autor: Tomasz

Tragiczne zaniechanie w Kościele

James M. Ray, były duchowny, ujawnia szokujące szczegóły dotyczące jego przeniesienia do klasztoru Hyde Park, w pobliżu katolickiej szkoły podstawowej, mimo że wcześniej był oskarżany o molestowanie dzieci. Ray twierdzi, że to właśnie ojciec Leon XIV zezwolił mu на to, pomimo jego mrocznej przeszłości.

Papieska zgoda na niebezpieczne kontrowersje

Jak przyznał w wywiadzie dla "Chicago Sun-Times", Ray podlegał "ograniczonej posłudze z ograniczeniami" już od 1990 roku i figuruje na liście duchownych oskarżonych o seksualne przestępstwa. Co więcej, wciąż pracował w trzech parafiach, a jego przeprowadzka z drugiego miejsca, gdzie mógł stanowić zagrożenie dla dzieci, była wsparciem ze strony archidiecezji Chicago.

Brak informacji dla szkoły o przeszłości Rays'a

Nie tylko Ray uniknął kary, ale także nasza społeczność nie została poinformowana o tym, że przebywał w ich okolicy. Jak donosi "Sun-Times", urzędnicy archidiecezjalni w dokumentach przyznali, że "w najbliższej okolicy nie ma szkoły".

Zaskakujące poparcie od Augustianów

Ray przenieśł się, gdy rozbito jego poprzedni dom, a jedynym wsparciem, jakie mógł uzyskać, była pomoc od Augustianów. To właśnie Robert Francis Prevost miał mu dać ostateczną zgodę na osiedlenie się w klasztorze. Zaskakujące jest, że mimo tak poważnych zarzutów, Ray nigdy nie został ukarany ani wpisany do żadnego rządowego rejestru pedofilów.

Krytyka procedur w Kościele

Zarówno Ray, jak i współpracownicy przyznają, że system dotyczący przekazywania informacji do szkół był absolutnie niewłaściwy. Po serii skandali związanych z wykorzystywaniem dzieci w Kościele katolickim, po 10 latach, w 2012 roku, Ray został de facto wydalony.

Osobista walka Raya z wiarą

Choć czuł się opuszczony przez Kościół, Ray nigdy nie stracił wiary w Boga. "Moja wiara jest wciąż silna. Każdego dnia żyję najlepiej, jak potrafię" – podkreślił, dodając, że mimo wszystko stara się nie tracić nadziei.