Sport

Skandal w Polskim Sporcie: Korzeniowski ujawnia, że Piesiewicz wykluczył go ze swojej listy

2024-08-23

Autor: Anna

Robert Korzeniowski, znany olimpijczyk, był gościem Łukasza Kadziewicza w programie "Onet Rano", gdzie poruszył palący temat narastającego konfliktu pomiędzy Polskim Komitetem Olimpijskim (PKOl) a Ministerstwem Sportu i Turystyki. W tle tej sytuacji znajduje się prezydent PKOl, Radosław Piesiewicz, który ma wygórowane ambicje polityczne.

56-letni Korzeniowski podkreśla, że Piesiewicz dąży do objęcia realnej władzy w polskim sporcie, a jego wizja obejmowałaby kontrolowanie wszystkich publicznych funduszy na sport. "Nie mam pojęcia, na jakiej podstawie czuje się uprawniony do takiej roli po ostatnich igrzyskach. To wygląda na desperacką próbę uchwycenia władzy" – stwierdził Korzeniowski.

Odkąd Piesiewicz objął prezydenturę w PKOl, Korzeniowski nie miał zaproszeń na żadne wydarzenia i nie jest członkiem żadnej komisji. "Dziś nawet PKOl nie traktuje mnie poważnie. W ubiegłym tygodniu podziękowałem Piesiewiczowi za to, że mnie wykreślił ze swojej listy. Uważam, że to zaszczyt, gdy prezydent zajmuje się tym, aby mnie nie uwzględniać, zwłaszcza w czasach, kiedy sport w Polsce wymaga pilnej uwagi" – dodał.

Warto również zauważyć, że sytuacja wokół PKOl jest nie tylko osobistym dramatem Korzeniowskiego, ale także wskazówką na poważny kryzys w polskim sporcie jako całości. Kontrowersje dotyczące Piesiewicza zaczynają budzić niepokój nie tylko wśród sportowców, ale również w kręgach politycznych.

„Jestem głęboko zaniepokojony tym, jak niektórzy ludzie w zarządzie PKOl działają w duchu personalnych interesów, a nie w interesie sportowców" – dodał Kadziewicz, świadom tego, że w takich sytuacjach jak ta ważna jest transparentność i krytyczne myślenie.

Korzeniowski odnosi się do większego problemu, który dręczy polski sport. "Słyszymy wiele obietnic przed wyborami, ale tak szybko, jak politycy przestają być w świetle reflektorów, znikają również ich obietnice dotyczące wsparcia dla sportowców" – podkreślił. Inwestycje w sport niszowy oraz szczególne treningi, które mogłyby zaowocować medalami na kolejnych olimpiadach, pozostają w sferze marzeń.

"Co dalej z moim doświadczeniem, które mogłoby być wykorzystane na korzyść polskich sportowców? Nikt się tym nie interesuje" – powiedział Korzeniowski. "Po 20 latach moglibyśmy wykorzystać doświadczenia byłych sportowców, a nie skupiać się na konfliktach, które odciągają nas od realnych problemów w sporcie. Produkcja mistrza olimpijskiego trwa od 8 do 12 lat. Musimy zacząć działać teraz, abyśmy mogli mieć czym zarządzać przed Los Angeles 2028" – podsumował Korzeniowski.