Stal Gorzów ocalona! Senator Komarnicki mówi o cudzie, determinacji i przyszłości klubu
2024-10-30
Autor: Andrzej
Rozmowę z prezesem Władysławem Komarnickim rozpoczęliśmy na lotnisku w Goleniowie, gdzie wrócił z posiedzenia senatu.
PRZEGLĄD SPORTOWY:** - Czy Stal Gorzów rzeczywiście miała takie łagodne lądowanie? Co przyszłość przyniesie?
WŁADYSŁAW KOMARNICKI:
- Tak, myślę, że to dopiero początek. W życiu są momenty trudne, ale wtedy widać, gdzie mamy wsparcie. Jestem dumny z tego, że Stal Gorzów ma ludzi, którzy w najcięższej chwili potrafili ją uratować.
- Nie posiadamy ogromnych funduszy Skarbu Państwa, ale mamy coś cenniejszego — pasjonatów żużla, dla których ten sport to życie. Ostatnie trzy tygodnie były naprawdę dramatyczne, ale ludzie połączyli siły, za co bardzo im dziękuję. Nie chcę wymieniać nazwisk, to rola nowego zarządu, ale jestem pod dużym wrażeniem ich zaangażowania.
- Co sądzi pan o osobach, które doprowadziły do tej trudnej sytuacji w Stali?
- Czuje ogromny żal do byłego prezesa Waldemara Sadowskiego. To, że nie informował o krytycznej sytuacji klubu ani swojego zastępcy, ani członków zarządu, jest dla mnie niepojęte. Rada Nadzorcza była jedynie fasadą. Kiedy byłem prezesem, musiałem tłumaczyć każdy wydatek, a teraz takie nieodpowiedzialne podejście?
- Nie rozumiem motywacji niektórych ludzi, którzy teraz podejmują decyzje, zostawiając za sobą spaloną ziemię. Jak można zaszkodzić klubowi i nie liczyć się z konsekwencjami? Działania te mogły naprawdę prowadzić do poważnych problemów, nawet do konsekwencji prawnych.
- W szczególności żal mi, że sprawy tak się przedłużały. Gdyby te problemy finansowe zostały zgłoszone wcześniej, może uniknęlibyśmy całej tej paniki. Nie wiem, czego się spodziewał Waldemar Sadowski.
- Gdyby nie młody człowiek, Dariusz Wróbel, nie wiem, co by się stało. To on stanął na czoło tego kryzysu i jego determinacja uratowała Stal. Przechodzimy przez te trudne chwile, tak jak w mojej przeszłości, i teraz musimy się zjednoczyć.
Czytaj także: Sensacyjny zwrot w sprawie Miśkowiaka! GKM zostaje bez zawodnika?
- Udało się zebrać 4,5 mln zł! Jak to możliwe w tak krótkim czasie?
- Tak, to przejdzie do historii gorzowskiego żużla. Tę kwotę udało się zebrać zaledwie na dwa dni przed rozpoczęciem transferów! Oczywiście to nie koniec, bo musimy wdrożyć plan naprawczy, ale najgorsze pojawiło się już za nami. Pieniądze przekazali lokalni przedsiębiorcy. Wszyscy zasługują na uznanie i dziękuję im, chociaż nie mogę ich wymieniać z nazwiska. Żałuję, że niektórzy dziennikarze pisali o klubie nieprawdziwe historie, co dodatkowo nas obciąża.
- Mówi pan, że najgorsze za Stalą?
- Absolutnie. Regularnie kontaktuję się z Dariuszem Wróblem. Ci, którzy zainwestowali pieniądze, są w stałym kontakcie i dbają o sytuację. Doceniam również, że prezes wróbel dąży do transparentności w zarządzaniu klubem, tak jak za moich czasów.
- Chciałbym podziękować prezesowi Wróblowi, sponsorom, kibicom, a także zawodnikom, którzy w trudnym czasie zachowali klasę. Dotyczy to zarówno młodego Oskara Palucha, jak i naszych liderów, Martina Vaculika oraz Andersa Thomsona. Wszyscy pokazali ogromną klasę w najcięższych momentach. Dziękuję także Bartkowi Zmarzlikowi, bo wiem, że on również wspierał nas w tym czasie. Chciałem też wyrazić nadzieję, że za dwa lata będziemy obchodzić 80-lecie naszego klubu z złotym medalem w PGE Ekstralidze.