Kraj

Straszna tragedia w Białogardzie. Mały Czarek zginął w tragicznym wypadku na klatce schodowej - nowe ustalenia prokuratury

2024-09-06

Autor: Agnieszka

Wstrząsająca tragedia miała miejsce w Białogardzie, gdzie 4-letni Czarek zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Ewa Dziadczyk, rzecznik prokuratury Okręgowej w Koszalinie, przyznaje, że na razie nie ma świadków wydarzenia, które mogłoby rzucić światło na tę tragiczną sprawę. "Czekamy na wyniki sekcji zwłok, aby ustalić przyczynę zgonu" - oznajmiła Dziadczyk.

Z informacji przekazanych przez prokuraturę wynika, że w momencie wypadku dzieci były pod opieką matki 7-letniego Cezarego, która jednocześnie jest babcią Czarka. W ciągu chwili zamieszania, starszy chłopiec zniknął opiekunce z pola widzenia. Gdy dotarła na górę, Cezary już nie dawał oznak życia.

Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe, w tym pogotowie ratunkowe, straż pożarna, policja oraz załoga Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Mimo szybkiej reakcji ratowników, chłopca nie udało się uratować.

Wyjaśnienia dotyczące stanu psychicznego opiekunki także budzą zainteresowanie. Jak zaznacza prokuratura, nie ma wskazania na to, aby kobieta była pod wpływem alkoholu w chwili zdarzenia. "Opiekunka nie była przebadana, ponieważ nie było podstaw, które mogłyby sugerować, że była nietrzeźwa" – informuje Dziadczyk.

Sprawa wzbudza wiele emocji w lokalnej społeczności. Mieszkańcy są w szoku i modlą się za rodzinę. Z nieoficjalnych źródeł wynika, że chłopiec był bardzo lubiany w swoim otoczeniu, co tylko potęguje ból po jego stracie. Z kolei prokuratura zapewnia, że dokładne śledztwo ma na celu ustalenie wszystkich okoliczności tej dramatycznej sytuacji.