Straszne przeżycia matki z niepełnosprawnym dzieckiem w Warszawie! Wózek przepadł!
2025-08-01
Autor: Michał
Dramat matki na lotnisku
Kirsty Diaso, była stewardesa, niedawno podzieliła się swoją dramatyczną historią, która rozegrała się pod koniec czerwca. Leciała do Warszawy z synem Andre, którym opiekuje się na co dzień. Chłopiec cierpi na porażenie mózgowe, jest sparaliżowany i niedowidzący, a wózek inwalidzki był niezbędnym elementem ich podróży.
Gdzie jest mój wózek?
Znajdując się na lotnisku Warszawa Modlin, Kirsty z przerażeniem odkryła, że wózka dla jej syna po prostu nie ma. Zaledwie kilka chwil po przylocie, obieżyświatka usłyszała, że będzie musiała na własną rękę zająć się synem oraz bagażami. Nie mając warunków do pomocy, stanęła przed nie lada wyzwaniem.
Nieprzygotowani na niepełnosprawnych
Kirsty wspomina, że personel lotniska nie wykazał zrozumienia w trudnej sytuacji. „Ludzie myślą, że wystarczy podnieść dziecko, ale to nie jest takie proste, gdy nie potrafi chodzić” – wyjaśnia.
Terapia bez wózka!
Kobieta przyjechała do Warszawy na dwutygodniową terapię dla swojego syna, jednak przez kilka dni zmuszona była pozostawać w wynajętym mieszkaniu, czekając na przybycie wózka. Kiedy w końcu sprzęt przyjechał, okazało się, że jest uszkodzony.
Reakcja linii lotniczych
Po zdarzeniu Kirsty zwróciła się o pomoc do Ryanair, niestety spotkała się z niewłaściwą reakcją. Przedstawiciel linii powiedział jedynie, żeby „uzbroiła się w cierpliwość”, zasłaniając się brakiem możliwości pomocy. Sprawa została przerzucona na usługodawcę w Dublinie.
Brak odpowiedzi i frustracja
Dochodzenie "The Independent" wykazało, że Ryanair zaledwie ubolewał nad całym zajściem, nie oferując realnych rozwiązań. Mimo podejmowanych działań, Kirsty nie otrzymała dotąd żadnej satysfakcjonującej odpowiedzi.
Koniec z lekceważeniem!
Historia Kirsty Diaso uwidacznia potrzebę większej uwagi i zrozumienia ze strony linii lotniczych dla osób z niepełnosprawnościami. Takie sytuacje są nie do zaakceptowania i wymagają natychmiastowego rozwiązania!