Kraj

Szok! Marta Lempart nie rozpoznała Kosiniaka-Kamysza! Zobacz, co się stało

2024-07-25

Autor: Andrzej

We wtorkowy wieczór, 23 lipca, pod Sejmem odbyła się manifestacja Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Hasłem przewodnim było „Aborcja! Tak!”. Demonstracja została zorganizowana przez zwolenników liberalizacji prawa do przerywania ciąży. Wszystko to miało miejsce w związku z odrzuceniem przez Sejm projektu ustawy depenalizującej aborcję.

Wśród uczestników znalazł się również dziennikarz „Newsweeka” Jacek Gądek. To właśnie on stał się przypadkową ofiarą pomyłki, która rozbawiła wiele osób. Został bowiem wzięty za Władysława Kosiniaka-Kamysza, jednego z najważniejszych przeciwników liberalizacji prawa aborcyjnego. Reakcja uczestników manifestacji, a zwłaszcza Marty Lempart, była wyjątkowo zdumiewająca.

Na swoim profilu w serwisie X (dawniej Twitter), Gądek opisał całe zdarzenie: "Zbyt zabawne, ale prawdziwe: jak zostałem Kosiniakiem, a Pani Lempart nalegała, bym 'wypierd...'. Wczoraj wieczorem byłem przed Sejmem. Spieszyłem się na spotkanie. Była tam też demonstracja Strajku Kobiet. Na scenie Pani Marta wznosiła tradycyjne hasła."

Dziennikarz relacjonował dalej: "Przeszedłem dość blisko sceny. A potem przez cały tłum. Chwilę potem zostałem pomylony z szefem MON. – Podobno tutaj idzie Pan Kosiniak-Kamysz gdzieś, to prawda? Tam idzie!!! – zauważyła Pani Marta, co cytuję w swoim poście. Potem był refren: – Wypierd…! Wypierd…! Wypierd…! Wypierd…! - intonowała Pani Marta głosem podniesionym i wspomaganym nagłośnieniem."

Gądek przyznał, że początkowo nie mógł znaleźć Kosiniaka-Kamysza w tłumie: "Myślę: gdzież jest ten wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz!? To przecież ciekawe: Kosiniak prowokuje demonstrantów oraz znaną z mocnej ekspresji Panią Martę. Odważny i nierozważny jednocześnie ten nasz szef MON – prowokacja z jego strony jest bowiem przesadna."

Wkrótce jednak zorientował się, że to on sam jest obiektem pomyłki: "Zaczyna do mnie docierać, że Pani Marta podpaliła się do przeganiania Kosiniaka, bo... pomyliła mnie z wicepremierem. Ktoś jej sekundy wcześniej (błędnie) powiedział, że idzie wicepremier z PSL."

Na koniec dodał z humorem: "Myślę: za Kosiniaka robię tu ja!? To się, serio, dzieje? Jesteśmy nieco podobni, zwłaszcza odkąd Pan Władysław zapuścił brodę, a żonie się spodobało, więc już nie miał wyboru: zarost został na stałe. Zresztą: 'Tygryskowi' pasuje. Zmężniał dzięki niej."

Co za niesamowita historia! Czy to możliwe, że ktoś taki jak Marta Lempart mogłaby zrobić taką pomyłkę? Czekamy na więcej takich zaskakujących i zabawnych incydentów!