Kraj

Szokujące odkrycia dotyczące ataku na Nord Stream: ukraińska operacja na świeczniku!

2024-08-15

Autor: Andrzej

W 2022 roku, w dobie pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, w atmosferze patriotyzmu i wojennego zapału, garstka ukraińskich oficerów oraz wpływowych biznesmenów zaczęła zastanawiać się nad dalszymi krokami, które mogłyby zaszkodzić agresorowi. Pod wpływem alkoholu, podczas spotkania, zaproponowano radykalne i niebezpieczne rozwiązanie – zniszczenie gazociągów Nord Stream.

26 września 2022 roku w pobliżu duńskiej wyspy Bornholm miały miejsce potężne eksplozje, które spowodowały największe w historii uwolnienie gazu ziemnego do atmosfery. Sygnały tych wybuchów zostały zarejestrowane przez skandynawskich sejsmologów, a ich skutki miały ogromny wpływ na ekologię regionu. Jak pisze „Wall Street Journal”, koszty realizacji tego planu oszacowano na około 300 tys. dolarów, a kluczową rolę odegrała wynajęta jednostka, jacht z zespołem nurków, w tym uzwiązkowioną kobietą, co miało na celu zatarcie śladów operacji.

Oszałamiające jest to, że prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, początkowo zaakceptował ten plan. Jednak po tym, jak CIA dowiedziało się o tym, opóźnił dalsze działania. Mimo tego, generał Walerij Załużny, dowódca operacji, kontynuował realizację misji, co może budzić wiele pytań o wewnętrzną dynamikę w ukraińskim dowództwie wojskowym.

Zaledwie kilka miesięcy później, niemiecka policja rozpoczęła śledztwo w sprawie terrorystycznego ataku na gazociągi. W toku dochodzenia zebrano dowody, w tym dane z telefonów komórkowych i fachowe analizy, jednak nie udało się powiązać Zełenskiego bezpośrednio z tym incydentem. Mimo to, Załużny zaprzeczył jakimkolwiek powiązaniom, nazywając wszelkie insynuacje „zwykłą prowokacją.”

Jak ustaliła prasa, operacja była możliwa dzięki wynajęciu 50-metrowego jachtu „Andromeda” w niemieckim porcie Rostock, przy pomocy polskiego biura podróży, które od lat funkcjonowało jako przykrywka. Co więcej, jacht, zanim opuścił Niemcy, nie został odpowiednio przygotowany na zakamuflowanie dowodów, co umożliwiło śledczym dotarcie do tropów.

Choć działania sabotażystów rozgrywały się w tysiącach kilometrów od polskich granic, to Polska odegrała swoją rolę jako baza logistyczna. Grupa sabotażowa, chcąc uciec z Niemiec, zatrzymała się w porcie Kołobrzeg, co spowodowało alarmy wśród polskich służb. Ciekawe, że mimo ścisłej współpracy między Polską a Niemcami w sprawach bezpieczeństwa, polska administracja odmówiła przekazania nagrań monitoringu, twierdząc, że zostały one celowo zniszczone.

Te wydarzenia skłaniają do pytania: co tak naprawdę kryje się za tą skomplikowaną siecią operacji wywiadowczych, i jakie będą konsekwencje dla Ukrainy oraz regionu? Z pewnością temat ten pozostanie na czołówkach gazet przez dłuższy czas. Świat zachodni uważnie obserwuje sytuację, a pytania o możliwy udział Ukrainy w akcie sabotażu zmuszają do refleksji nad granicami działań wojennych w obliczu wojny z Rosją. Tutaj bez wątpienia pojawia się wiele niejasności, które mogą mieć dalekosiężne skutki.