Kraj

Szokujące relacje z domu opieki „Jesień Podlasia” w Nurcu: co się tam dzieje?

2025-06-16

Autor: Anna

Mrożące krew w żyłach doświadczenia byłych pensjonariuszy

Dom opieki „Jesień Podlasia” w Nurcu stał się przedmiotem niezwykle niepokojących relacji od byłych mieszkańców, którzy podzielili się równie szokującymi jak smutnymi doświadczeniami. Pomimo wielu prób, nie udało się skontaktować z dyrekcją tej placówki, a właściciel odmówił komentarza.

Bazyli Korolko, 66-letni pensjonariusz, spędził tam siedem miesięcy i mówi: "Musiałem stamtąd wyjść, to był koszmar, który nawiedzał mnie w snach". Po powrocie do zdrowia po operacji barku, jego życie w domu opieki drastycznie się zmieniło. Opisuje siebie jako "szkielet".

Niedostatek jedzenia i brak podstawowej opieki

Korolko opowiada, jak mieszkańcy rywalizowali o skromne posiłki, a na obiad serwowano tylko wodnistą zupę. "Każdy był głodny, a o świeżych owocach czy warzywach mogliśmy tylko pomarzyć. Lekarza nie widziałem ani razu przez cały pobyt!"

Nieprzyjemne warunki sanitarno-epidemiologiczne były normą. Opisuje, jak podczas posiłków musiał prosić o lekarstwa, na co często odpowiadano mu obelgami. "Tam są pluskwy i pchły, a pieluchy zmieniają tylko wieczorem, co sprawia, że w całym ośrodku unosi się okropny zapach".

Przemoc i poniżenie w „Jesieni Podlasia”

W nocy dochodziło do przemocy między pensjonariuszami. Bazyli opisuje, jak dochodziło do bójek, a lekarze wydawali wyroki bez refleksji na temat zdrowia mieszkańców: "Dzień przed moim wyjściem odwiedziłem ośrodek, gdzie bito ludzi. To straszne miejsce – ci, którzy nim zarządzają, powinni za to odpowiedzieć!".

Tragiczne historie z ostatnich dni

Inne osoby, takie jak Regina Jabłońska, znalazły się w placówce w trudnej sytuacji. Po nieudanej rehabilitacji w szpitalu, powróciła do Nurca, gdzie wkrótce zmarła. Jej bliscy wspominają, że stawała się coraz bardziej milcząca i osłabiona przy każdej ich wizycie.

Wnuczka Heleny Jabłońskiej przypomina sobie, jak babcia, zmuszona do życia w ośrodku, popadła w depresję i była protestowana o brak podstawowej ludzkiej godności. "Zawsze miała brudne ręce, a kiedy ją odwiedzałem, widziałem przerażające warunki, w jakich przyszło jej żyć".

Czas na zmiany?

Właściciel domu opieki unika komentarzy, jednak specjaliści z Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego w marcu 2025 roku złożyli szczegółowe sprawozdanie na temat sytuacji w ośrodku. Relacje ofiar, a także wyniki kontrolne wskazują na konieczność reform i natychmiastowego zajęcia się tym, co dzieje się w Nurcu.

Bohaterowie tych szokujących historii mają nadzieję, pozostawiając swoje relacje, że nikt nigdy nie zostanie skazany na życie pozbawione godności i człowieczeństwa w „Jesieni Podlasia”. Ich wołanie o pomoc wymaga natychmiastowej reakcji.