Szokujący Wypadek Burmistrza Izbicy w Budapeszcie z Posłem Romanowskim!
2025-10-10
Autor: Magdalena
Burmistrz Izbicy, Jerzy Lewczuk, wybrał się do Budapesztu w ramach czterodniowej delegacji międzynarodowej. Mimo, że wyjazd miał służyć oficjalnym rozmowom, jego profil w mediach społecznościowych pozostawał cichy, a brak informacji na ten temat zaskoczył mieszkańców.
Nieoczekiwanie, o sprawie dowiedzieliśmy się dzięki posłowi Marcinowi Romanowskiemu, który ma na Węgrzech azyl polityczny i postanowił podzielić się relacją z wizyty na Facebooku. Na zdjęciach widać obydwu polityków w różnych sytuacjach: od omawiania dokumentów po swobodne chwile z kuflami piwa w dłoniach, z malowniczym widokiem na Budapeszt.
Reakcje mieszkańców Izbicy były żywe. Pytali, kto pokrył koszty wyjazdu, a jeden z nich stwierdził, że burmistrz, jeśli podróżuje prywatnie, nie powinien wydawać gminnych pieniędzy.
Okazało się jednak, że burmistrz nie płacił z własnej kieszeni - wyjazd został oficjalnie zaakceptowany przez Radę Miejską, a zwroty kosztów paliwa wyniosły 560 złotych. Lewczuk w rozmowie z Wirtualną Polską tłumaczył, że misja dotyczyła głównie regionalnych kwestii.
Podczas gdy burmistrz opowiadał o architektonicznych inspiracjach z Budapesztu, podkreślając, jak bardzo takie rozwiązania są mu bliskie, nie zabrakło również pytań o zdjęcie z kuflem piwa. Lewczuk próbował zdementować wszelkie podejrzenia sugerujące, że wyjazd miał charakter turystyczny. Twierdził, że piwo było bezalkoholowe.
Niepewność co do celu wyjazdu wzrosła, gdy dziennikarze zaczęli dopytywać o konkretne ustalenia z Romanowskim. Lewczuk jednak stwierdził, że wszelkie uzgodnienia to sprawa, którą należy traktować z dystansem.
Kolejny twist historii pojawił się wraz z wypowiedzią Przewodniczącego Rady Miejskiej, Janusza Dusznika, który podkreślił, że burmistrz miał pełne prawo do delegacji, a minister Romanowski był w trudnej sytuacji, więc wspierano go, jak przyjaciela.
Wszystko to stawia pod znakiem zapytania transparentność działań lokalnych polityków oraz ich etyczne standardy. Czy rzeczywiście wyjazd był służbowy, czy może miał podtekst osobisty? Mieszkańcy pytają, a sprawa nabiera coraz większego rozgłosu.