Sport

Tenis. Anastasija Myskina komentuje sprawę Igi Świątek: Gdzie sprawiedliwość?

2024-12-05

Autor: Marek

Iga Świątek, jedna z najjaśniejszych gwiazd tenisa, zaskoczyła świat sportu, informując, dlaczego ją opuszczono w azjatyckich turniejach. Powód? Została zawieszona na miesiąc przez Międzynarodową Agencję ds. Integralności Tenisa (ITIA) po wykryciu śladowych ilości trimetazydyny, substancji zabronionej. O pozytywnym wyniku testu Świątek dowiedziała się 12 września, a jej zawieszenie trwało do 4 grudnia.

Temat dyskwalifikacji Igi wzbudził ogromne kontrowersje, zachęcając zarówno obrońców, jak i krytyków do wyrażania swoich opinii. Wśród tych ostatnich znalazła się była gwiazda tenisa, Simona Halep, która sama zabiegała o uniewinnienie w sprawie dotyczącej doping. "Nie mogę zrozumieć tej różnicy w traktowaniu zawodników. ITIA zrobiła wszystko, aby mnie zniszczyć", pisała Halep, wskazując na nieścisłości w regulacjach w dziedzinie kontroli antydopingowej.

Anastasija Myskina, była mistrzyni Roland Garros, również odniosła się do sprawy Igi. W rozmowie z rosyjskim serwisem matchtv.ru podkreśliła, że nie może pojąć różnic w karach dla zawodników. "Dlaczego niektórzy dostają miesiąc zawieszenia, a inni lata?" - pytała z niepokojem. Myskina zaznaczyła, że zarówno Świątek, jak i Holender Jannik Sinner, będący w podobnej sytuacji, są „świetnymi zawodnikami”, co jednak nie zmienia faktu, że potrzebna jest większa przejrzystość i spójność w orzekaniu w sprawach dopingowych.

Dodatkowo, Myskina zwróciła uwagę na fakt, że tak szybkie oskarżenia wobec dwóch liderów światowego tenisa (Świątek i Sinner) mogą zaszkodzić reputacji całej dyscypliny. "Nie ma żadnego wzoru. Wszyscy popełniamy błędy", dodała, co sugeruje, że w teoretycznych założeniach, zarówno Świątek, jak i Sinner, mogą być niewinni, a system kontroli jest pełen dziur.

Kiedy myślimy o przyszłości Igi i innych zawodników, pojawiają się pytania o sprawiedliwość w świecie sportu. Czy nadal można ufać systemowi, który tak łatwo oskarża, a kary wydają się nieproporcjonalne do czynu? Jedno jest pewne – to nie koniec batalii zarówno na korcie, jak i poza nim.