Tomasz Siemoniak komentuje kryzys migracyjny: "Polityczna histeria nad granicą"
2025-06-30
Autor: Michał
Minister odpowiada na oskarżenia
Tomasz Siemoniak, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, w Programie Trzecim Polskiego Radia odniósł się do kontrowersyjnych zarzutów stawianych przez polityków PiSu i Konfederacji o rzekomym przerzucaniu migrantów z Niemiec do Polski. Siemoniak stwierdził, że "histeria", która pojawiła się w dyskursie publicznym, ma wyraźnie podłoże polityczne.
Walka polityczna o migrantów
Minister wskazał, że obecne zarzuty to wyścig między politykami PiS a Konfederacją, którym zależy na zdobyciu punktów w oczach wyborców. Dodatkowo podkreślił, że opozycja myli dwie różne grupy migrantów: osoby wracające do Polski w wyniku umów o readmisji oraz tych, którzy zostali zatrzymani na granicy.
Rzetelna kontrola graniczna
Siemoniak wyjaśnił, że pierwsza grupa to migranci, wobec których Niemcy mogą udowodnić, że rozpoczęli swoją podróż w Polsce. Z kolei druga grupa to osoby, które nie mają prawa wjazdu do Niemiec, wśród których znajdują się głównie obywatele Ukrainy i Białorusi.
"Wszystkie przypadki są starannie badane przez Straż Graniczną, nie wystarczy bilet czy oświadczenie o zamiarze pobytu. Każdy przypadek sprawdzamy bardzo dokładnie" - zapewnił minister, przy okazji wskazując na skuteczne działania rządu Donalda Tuska w zakresie zabezpieczenia granic.
Ruch Obrony Granic w ogniu krytyki
Siemoniak odniósł się także do inicjatywy Ruchu Obrony Granic, stworzonej przez Roberta Bąkiewicza. Kiedy członkowie tego ruchu protestują na granicy polsko-niemieckiej, zarzuca im wywoływanie prowokacji oraz obrażanie funkcjonariuszy.
"Na nagraniach widać, jak próbują szkalować Policję i Straż Graniczną. Wczoraj Bąkiewicz publikował zdjęcie jednej z funkcjonariuszek, wzywając do ujawnienia jej danych" - skomentował Siemoniak, podkreślając, że takie działania są nieakceptowalne.