Tragedia na A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego: Prokuratura wciąż bada sprawę po roku
2024-09-09
Autor: Andrzej
Jedna z najbardziej wstrząsających tragedii drogowych w Polsce miała miejsce 16 września 2023 roku, gdy rozpędzone BMW prowadzone przez łódzkiego biznesmena Sebastiana M. zderzyło się z rodziną podróżującą kią. W wyniku tego tragicznego wypadku zginęli rodzice i ich pięcioletni syn, wracający z wakacji nad morzem. Interesujące jest, dlaczego Sebastian M. nie został zatrzymany po wypadku i jak konferencja prokuratora Zbigniewa Ziobry mogła wpłynąć na bieg sprawy.
Na dzień dzisiejszy minął niemal rok od tej tragedii, a Sebastian M. pozostaje na wolności w Dubaju. Sprawa budzi wiele pytań i kontrowersji, przede wszystkim związanych z pierwszymi reakcjami policji oraz śledztwa.
Pierwsze informacje po wypadku były nieprecyzyjne i wprowadzały w błąd. Policja komunikowała, że jedno z aut "uderzyło w bariery", nie wspominając o BMW sprawcy wypadku, które pędziło z prędkością co najmniej 253 km/h. Od momentu wypadku rozpoczęły się spekulacje o rzekomych powiązaniach Sebastiana M. z policją, co miało sugerować, że próbowano ukryć sprawę.
Krzysztof Wiernicki, prokurator prowadzący sprawę, wyjaśnia, dlaczego Sebastian M. nie został zatrzymany tuż po wypadku. Jego zdaniem w tamtym momencie brakowało dowodów wskazujących, że M. jest winny. Co więcej, wstępne badania wykazały, że był trzeźwy.
Jednak sprawa nabrała zupełnie innego wymiaru po konferencji prasowej zorganizowanej przez Zbigniewa Ziobrę, podczas której ujawniono niektóre dowody, co mogło zniechęcić do powrotu Sebastiana M. do Polski oraz utrudnić ekstradycję.
Mecenas Łukasz Kowalski, pełnomocnik rodzin ofiar, podkreśla, że takie decyzje prokuratury mogły przyczynić się do ucieczki M. i obecnie rodziny ofiar czują się coraz mniej pewne, że sprawiedliwość zostanie wymierzona. Kowalski zaznacza, że procedura ekstradycyjna trwa już 11 miesięcy, a nadal nie ma jasnych informacji na temat zakończenia tego procesu.
Tożsamość sprawcy oraz konsekwencje jego czynów pozostają otwartymi kwestiami, które budzą społeczny sprzeciw i złość. Prawnik zauważa, że w sytuacji o takiej skali tragedii, prokuratura powinna działać zdecydowanie szybciej i bardziej z determinacją.
W roku od zdarzenia, sprawa nadal jest w toku, a Sebastian M. pozostaje na wolności. Czas pokaże, czy i kiedy sprawiedliwość do niego dotrze.