Tragedia na S19: Co stało się z Katarzyną Stoparczyk?
2025-09-24
Autor: Marek
Mrożący krew w żyłach wypadek na S19
5 września 2025 roku w miejscowości Jeżowe na trasie ekspresowej S19 miała miejsce dramatyczna kolizja, która wstrząsnęła lokalną społecznością. Dwa samochody — czarna Skoda Octavia i biała Skoda Scala — zderzyły się na pasie prowadzącym w stronę Rzeszowa, w wyniku czego dwie osoby zginęły, a trzy zostały ranne.
Prokuratura apeluje o pomoc świadków
Prokuratura Rejonowa w Nisku nie ustaje w poszukiwaniach świadków tego tragicznego zdarzenia. Prokurator Piotr Walkowicz podkreśla, że istotna jest każda informacja, która może przyczynić się do wyjaśnienia okoliczności wypadku. Osoby, które były świadkami zdarzenia, podróżowały tą drogą lub udzielały pomocy poszkodowanym, proszone są o kontakt.
Kto ponosi odpowiedzialność?
Jak podaje "Fakt", 29-letni kierowca czarnej Skody, w której podróżowała Katarzyna Stoparczyk, został już przesłuchany. Prokuratura na tym etapie nie postawiła nikomu zarzutów. W szpitalu pozostaje drugi kierowca, 61-letni mężczyzna, który doznał poważnych obrażeń.
Tragiczne okoliczności śmierci
Katarzyna Stoparczyk oraz Jerzy Ch. byli pasażerami tylnych siedzeń. Eksperci medycyny sądowej ustalili, że oboje mieli zapięte pasy, jednak doznali poważnych obrażeń ciała. Rano w dniu wypadku próbowano reanimować Katarzynę, niestety obrażenia okazały się zbyt ciężkie.
Co było przyczyną zderzenia?
Wstępne ustalenia wyraźnie sugerują, że biała Skoda Scala poruszała się wolno z powodu awarii silnika, co doprowadziło do tragicznego zderzenia. Badania stanu trzeźwości wskazały, że kierowca czarnej Skody był w pełni trzeźwy.
Oczekiwanie na sprawiedliwość
Rodziny ofiar są wstrząśnięte i zrozpaczone. Pogrzeb Katarzyny Stoparczyk już się odbył na Powązkach Wojskowych w Warszawie, podczas gdy Jerzy Ch. został pochowany w swojej rodzinnej miejscowości. Wszyscy czekają na odpowiedzi i sprawiedliwość w tej tragicznej sprawie.
Śledztwo w toku
Aktualnie prowadzone jest śledztwo w sprawie spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, co grozi sprawcom kary od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia. Toczy się walka o prawdę oraz wyjaśnienie ran, które będą odciskały się na tym, co się wydarzyło.