Tragedia w Przeworsku: Nie żyje 6-latek, cała społeczność w żalu
2024-10-10
Autor: Agnieszka
Zaledwie kilka dni dzieliło 6-letniego Romka od ceremonii pasowania na ucznia. Chłopczyk z radością zmierzał do szkoły, co niestety zakończyło się w tragedii.
W dniu zdarzenia, jego ojciec prowadził go oraz jego 9-letnią siostrę Asię przez przejście dla pieszych, kiedy nagle rozpędzony ford uderzył w ich rodzinę. Za kierownicą siedział zaledwie 18-letni kierowca, który, mimo że był trzeźwy, okazuje się być niedoświadczony. Jak podają świadkowie, mężczyzna najprawdopodobniej jechał w kierunku szkoły, odwożąc swoją młodszą siostrę. Niestety, mimo próby hamowania, nie udało mu się zatrzymać auta przed przejściem. Policja prowadzi dochodzenie - ustalają, czy kierowca się zagapił, czy też coś innego mogło być przyczyną wypadku.
Uderzenie było tragiczne w skutkach. Najbardziej ucierpiał mały Romek. Pomocy udzieliły mu służby ratunkowe, które przez długi czas walczyły o jego życie, jednak po kilkudziesięciu minutach reanimacji ogłoszono jego zgon.
Wydarzenie wstrząsnęło całą społecznością Przeworska. Wypadek miał miejsce na oczach rówieśników Romka, którzy szli do szkoły. Wiele osób z lokalnej społeczności przyszło złożyć kondolencje rodzinie zmarłego chłopca. Przed przejściem, gdzie doszło do tragedii, z dnia na dzień pojawiają się znicze i kwiaty. Ludzie, zarówno bliscy, jak i obcy, modlą się za duszę dziecka.
Na miejscu wypadku można również zauważyć wyjątkowy gest. Ktoś, zapewne dziecko, przyniósł Romkowi cukierki, które mogłyby go uszczęśliwić, gdyby tylko było to możliwe. Taki gest porusza serca wielu mieszkańców.
Sprawca wypadku spędził noc w areszcie, a w czwartek, 10 października, został doprowadzony do prokuratury, gdzie czekają na niego poważne konsekwencje prawne. Policja podejmuje działania, aby do podobnych tragedii więcej nie doszło w przyszłości.
Wiele osób z Przeworska wyraża smutek i szok. Często takie sytuacje podnoszą kwestie bezpieczeństwa na drogach, zwłaszcza w okolicach szkół. Społeczność lokalna wzywa do natychmiastowych zmian w infrastrukturze oraz monitoringu bezpieczeństwa na ulicach.
To nie jest tylko tragedia jednej rodziny, ale ogromna strata dla całego miasta. Mieszkańcy pytają: jak długo jeszcze będziemy musieli się zmagać z takimi dramatami? Co musimy zrobić, aby takie sytuacje nigdy więcej się nie powtórzyły?