Świat

Trump żąda zwolnienia dwóch dziennikarek. "Należy je zmusić"

2025-03-07

Autor: Katarzyna

Podczas głośnego przemówienia w Kongresie, Donald Trump wspomniał o 13-letnim Danielu, który w 2018 roku zmagał się z rakiem mózgu. Mimo pesymistycznych prognoz lekarzy, Daniel walczył z chorobą i zrealizował swoje marzenie o zostaniu policjantem, otrzymując odznakę od agentów Secret Service.

Na temat tego wystąpienia zareagowały Nicolle Wallace i Rachel Maddow, komentatorki z MSNBC, które oskarżyły Trumpa o wykorzystanie choroby chłopca do celów propagandowych. Maddow wyraziła opinię, że prezydent "robił spektakl z choroby", co było nieakceptowalne. Wallace w kontekście tej sytuacji zasugerowała, że ma nadzieję, iż Daniel nigdy nie będzie musiał bronić Kapitolu przed zwolennikami Trumpa i odnosiła się do tragicznych wydarzeń, które miały miejsce podczas szturmu Kapitolu, wskazując na samobójstwa policjantów, które miały miejsce po tych wydarzeniach.

W odpowiedzi na te zarzuty, Trump w Owalnym Gabinecie wezwał do ustąpienia obu dziennikarek z ich stanowisk. Stwierdził, że ich słowa są "niewybaczalne" i zasługują na natychmiastowe usunięcie, ponieważ jego zdaniem brakuje im wiarygodności, a ich programy przestały interesować widzów.

Trump ostro skrytykował Wallace, nazywając ją "niewielką utalentowaną osobą" oraz dodał, że Maddow powinna być zmuszona do odejścia ze względu na jej wynagrodzenie, które, według niego, jest absurdalne w porównaniu do jej działalności dziennikarskiej.

Warto zauważyć, że kontrowersje wokół Trumpa i mediów nie ustają. Jego relacje z dziennikarzami od lat są napięte, a publiczne nauczki kierowane w stronę krytyków są symptomatyczne dla jego stylu rządzenia. Ta sytuacja pokazuje, jak przeplatają się polityka, media oraz wpływ propagandy na społeczeństwo. Czy Trump rzeczywiście ma szansę na powrót do władzy w nadchodzących wyborach? Z pewnością będzie to temat wielu gorących debat.