Technologia

Trzęsienie ziemi po głosowaniu w UE: Cła na chińskie samochody elektryczne są już faktem!

2024-10-04

Autor: Katarzyna

Zastosowanie ceł na chińskie auta elektryczne przegłosowane

W piątek, 4 października, Komisja Europejska przegłosowała wprowadzenie ceł na import chińskich samochodów elektrycznych. Spośród 27 państw członkowskich, 10 opowiedziało się za tym rozwiązaniem, pięć było przeciw, a 12 wstrzymało się od głosu. Dla przypomnienia, do zablokowania propozycji potrzebne były głosy przynajmniej 15 państw reprezentujących 65% populacji Unii Europejskiej.

Już przed głosowaniem, na początku tygodnia, niemal pewnym wydawało się, że cła wejdą w życie. Wiele krajów, takich jak Francja, Grecja, Włochy i Polska, jasno wyraziło swoje poparcie dla tego kroku. Z przeciwnym stanowiskiem wystąpiły Niemcy, które jako największa gospodarka Europy sprzeciwiają się naliczaniu ceł, które mogą sięgać nawet 45% wartości samochodu.

UE szuka nowych rozwiązań

Po zakończeniu głosowania władze UE zadeklarowały, że zyskały "niezbędne poparcie" do wprowadzenia rozwiązań chroniących europejski rynek. Jednakże, mimo tego, że cła weszły w życie, negocjacje z Chinami wciąż trwają, a Unia Europejska dąży do wypracowania alternatywnych rozwiązań.

Istnieją także inne propozycje, które mogłyby zastąpić cła. Jak donosi chińska prasa, planowane jest wprowadzenie minimalnych cen transakcyjnych dla elektrycznych samochodów produkowanych w Chinach. Rozmowy techniczne mają na celu ustalenie odpowiednich progów cenowych dla różnych modeli.

W miarę jak polityczne napięcia rosną, nie brakuje wzajemnych oskarżeń. Chiny sugerują, że mogą wprowadzić odwetowe cła na europejskie towary, co mogłoby zaostrzyć konflikt handlowy. Dodatkowo, chińskie media krytykują UE za protekcjonizm i ignorowanie własnych subsydiów, które wspierają europejskich producentów.

To, co się dzieje na linii Unia Europejska – Chiny, ma wpływ nie tylko na rynek motoryzacyjny, ale również na ogólną równowagę sił na globalnych rynkach. Obserwatorzy podkreślają, że ten krok UE może być zaledwie początkiem szerszej strategii ochrony lokalnych rynków przed konkurencją, która w najbliższych miesiącach może przynieść nieprzewidziane konsekwencje.