Trzęsienie ziemi w polskich skokach narciarskich! Niespodziewany transfer Stoeckla ujawniony
2024-09-12
Autor: Michał
W czwartek, o godzinie 20 w Hotelu Gołębiewski w Wiśle, odbędzie się prezentacja nowego dyrektora skoków narciarskich i kombinacji norweskiej, Alexandra Stoeckla. Austriak, który przez 13 lat z sukcesami prowadził norweską kadrę, oficjalnie pracuje w Polsce od 1 sierpnia. Mimo że planowano, iż jego debiut odbędzie się już w połowie sierpnia, problemy z przeciwstokiem na skoczni w Wiśle opóźniły wydarzenie, co z pewnością wzbudziło wiele emocji wśród kibiców.
W czasie, podczas którego skoczkowie byli w Wiśle, Stoeckl kilkukrotnie odwiedził Polskę, w tym uczestniczył w Memoriale Olimpijczyków w Szczyrku. Jego obecność wtedy wzbudziła wiele spekulacji, ale to dopiero zapowiedź w Wiśle potwierdzi transfer Stoeckla, który jest uznawany za największy w historii polskich skoków.
W Norwegii jego przybycie zostało określone jako "bomba" i szok. Polscy kibice emocjonują się tym wydarzeniem do tego stopnia, że porównują transfer Stoeckla do przeniesienia znanego piłkarza Cristiano Ronaldo z Realu Madryt do FC Barcelony. Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, zauważa, że jest to transfer, jakiego w polskich skokach nie było. Niektórzy obserwatorzy stwierdzają, że obecność Stoeckla w roli dyrektora to jak widok ukochanej dziewczyny w ramionach innego mężczyzny.
Warto podkreślić, że Stoeckl miał do czynienia z wieloma wyzwaniami przed swoim transferem. Jego sytuacja w Norwegii stawała się niepewna na długo przed podpisaniem kontraktu z Polskim Związkiem Narciarskim. Zawodnicy w Norwegii nie byli zadowoleni z jego sposobu zarządzania i w związku z tym Stoeckl znalazł się w trudnej sytuacji. Informacje o kryzysie w relacjach zawodników z trenerem zaczęły pojawiać się w Norwegii już kilka tygodni przed jego rozstaniem z tamtejszą kadrą. W wyniku żmudnych negocjacji Stoeckl zdecydował się na nowe wyzwanie w Polsce.
Małysz ujawnia, że jeszcze kilka tygodni temu Stoeckl był w rozsypce, co potwierdza, że decyzja o jego zatrudnieniu była przemyślana z obydwu stron. Adam Małysz podkreśla wysoki profesjonalizm Stoeckla oraz jego pozytywne nastawienie do pracy w Polsce.
Stoeckl, będąc na nowym stanowisku, ma również zająć się kwestiami związanymi z kombinacją norweską oraz kobiecymi skokami narciarskimi, które w Polsce wymagają znacznej reformy. Małysz wspomina o planach stworzenia systemu, który miałby zachęcać młodzież do uprawiania skoków narciarskich, a także o pomyśle wprowadzenia nowych programów, które miałyby rozpocząć działalność w najbliższym czasie.
Kontrakt Stoeckla obowiązuje do końca sezonu olimpijskiego w 2026 roku, z możliwością przedłużenia. Współpraca ta jest postrzegana jako pozytywny krok w kierunku modernizacji polskich skoków, które przeżywają kryzys, zwłaszcza po jednym z najgorszych sezonów w ostatnich latach. Polscy kibice z niecierpliwością oczekują na efekty jego pracy.