Tusk: Morawiecki zaczyna rozumieć, co oznacza "Red is bad"
2024-10-31
Autor: Magdalena
W czwartek Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej, zamieścił kontrowersyjny wpis, wyśmiewając premier Mateusza Morawieckiego. Napisał: "Do premiera Morawieckiego zaczyna w końcu docierać, co znaczy «Red is bad». I dla kogo." To zdanie może zaskoczyć nie tylko polityków, ale także obserwatorów sceny politycznej w Polsce.
W międzyczasie, sprawa z Pawłem S., właścicielem marki odzieżowej Red is Bad, staje się coraz bardziej złożona. Prokuratura Krajowa ogłosiła, że w związku z nieprawidłowościami w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS) postawiono mu poważne zarzuty. Pawłowi S. grozi nawet do 10 lat więzienia za przestępstwa związane z praniem brudnych pieniędzy oraz udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej.
Jak informuje Prokuratura, S. usłyszał zarzuty współudziału w działaniach publicznych funkcjonariuszy, które doprowadziły do nielegalnych zysków. W jego przypadku sprawa wydaje się o tyle skomplikowana, że przedsiębiorca zrezygnował z obrońców, co sugeruje, że może być gotowy na współpracę z organami ścigania.
Z doniesień "Rzeczpospolitej" wynika, że pod rządami Prawa i Sprawiedliwości doszło do nieformalnej współpracy między RARS a Pawłem S. Dzięki temu, jego firma stała się głównym dostawcą sprzętu ochronnego w trakcie pandemii COVID-19 oraz agregatów prądotwórczych w związku z wojną na Ukrainie. Takie działania wzbudzają nie tylko wątpliwości co do etyki działań rządowych, ale również pytania o procedury zakupu publicznego w Polsce.
Sprawa nabiera dodatkowego kontekstu, ponieważ w śledztwie pojawia się także nazwisko Michała K., byłego szefa RARS, który został zatrzymany w Wielkiej Brytanii i obecnie czeka na ekstradycję. Zgromadzony materiał dowodowy sugeruje, że istnieje wiele nieprawidłowości w umowach zawieranych przez RARS.
Czy Morawiecki rzeczywiście zaczyna dostrzegać problemy związane z "czerwonym" biznesem, czy wręcz przeciwnie – zamierza ubrać je w polityczną narrację, by nie podważać zaufania do swojego rządu? Odpowiedzi na te pytania mogą być kluczowe dla przyszłości zarówno rządu, jak i debaty publicznej na temat transparentności i uczciwości w polskiej polityce.