Ukraińcy weszli w Rosję "jak nóż w masło"! Generał Bieniek ujawnia kolejne kroki - Czy to koniec dla Rosji?
2024-08-10
Autor: Anna
Rosyjskie siły były całkowicie nieprzygotowane na atak. Ukraińskie oddziały bez trudu przejęły terytorium - powiedział w TVN24 generał Mieczysław Bieniek, komentując ukraińską ofensywę w obwodzie kurskim. - Dynamika tego natarcia pokazuje, że osiągają cele, które sobie wyznaczyli - dodał.
Ukraińska armia przeprowadziła atak we wtorek na obwód kurski w Rosji. W czwartek zdobyła stację pomiaru gazu w miejscowości Sudża, przez którą rosyjski gaz przesyłany jest do Europy Południowej. Według rosyjskich źródeł, na terytorium obwodu kurskiego przeniknęło około tysiąca ukraińskich żołnierzy, wspieranych przez czołgi, pojazdy opancerzone, drony i artylerię.
Generał Mieczysław Bieniek ocenił, że siła ukraińskiego ataku na obwód kurski ma "wielowymiarowy aspekt". - Ma to wymiar polityczny, bo pokazuje, że Ukraina, broniąc się, może atakować. Pokazuje Rosjanom realia wojny - mówił generał.
- Ukraina, przeprowadzając ten atak, pokazała również, że może uderzyć w obiekty infrastruktury krytycznej, takie jak linie energetyczne, lotniska, rurociągi. Nie zabijają niewinnych cywilów, tylko atakują obiekty militarne - zaznaczył.
Dodatkowo, dzięki tej operacji, świat ponownie zwrócił uwagę na Ukrainę, gdyż uwagę tę w ostatnim czasie przyciągnął Bliski Wschód.
Dwa cele: polityczny i militarny
Generał Bieniek podkreślił, że każda operacja wojskowa ma na celu osiągnięcie celów politycznych i militarnych.
- Celem politycznym było pokazanie Rosji, że Ukraińcy walczą o swój kraj i potrafią atakować obiekty, z których Rosjanie atakują Ukrainę. Zachód wspiera te działania, o czym mówili Niemcy, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone - wskazał ekspert.
Dodał, że celem militarnym było opanowanie konkretnych obiektów, takich jak lotniska, które zostały zniszczone, wraz z samolotami na nich stojącymi.
Ukraińcy "weszli jak w masło"
Generał zauważył, że Rosjanie byli całkowicie nieprzygotowani na atak.
- Zastanawia mnie, jak nieudolnie Rosja organizuje obronę swojego terytorium. Ukraińcy weszli w to terytorium jak nóż w masło - stwierdził.
Obecnie Rosja ściąga swoje oddziały z innych części frontu. - Z głębi Rosji sprowadzane są oddziały Rosgwardii, które są w gotowości - dodał Bieniek.
Według generała, jest to kolejny cel militarny Kijowa. - Jeśli Rosjanie chcieli koncentrować się na ofensywie na froncie ukraińskim, to zostało to pokrzyżowane - zauważył.
Co dalej?
Zapytany o przyszłe kroki sił ukraińskich, generał Bieniek wymienił, że ukraińska armia może osiągnąć Kursk, ale potem będzie musiała zorganizować wycofanie się.
- Sytuacja na froncie jest bardzo trudna, Ukraińcy muszą umocnić swoje pozycje. Paradoksalnie pomogła im decyzja Łukaszenki o wycofaniu dwóch brygad z ukraińsko-białoruskiej granicy, co umożliwiło przerzucenie sił na atak w kierunku Kurska. Biorą w tym udział grupy bojowe, brygady zmechanizowane i desantowo-szturmowe, doświadczeni w walkach żołnierze - tłumaczył wojskowy.
Dodał, że każdy taki rajd jest poprzedzony bardzo dokładnym rozpoznaniem. - Grupy rozpoznawcze już wcześniej określiły cele i kierunki ataku, a dynamika tego natarcia pokazuje, że cele te są osiągane - podsumował.
Ukraińska ofensywa w Kursku to pokaz strategii i determinacji, a także sygnał dla Rosji o zdolnościach militarnego przeciwnika. Jakie będą tego konsekwencje? Świat nie może spuścić wzroku z Ukrainy!