Sport

Unia Leszno na krawędzi barażu?! "To może być katastrofalne!"

2025-08-18

Autor: Tomasz

Unia Leszno, mimo że ma szansę na odrobienie strat w rewanżu z Rzeszowem, nie może zignorować przerażającej porażki z pierwszego meczu. Styl gry zespołu budzi poważne wątpliwości w Lesznie.

Zawodnicy z Leszna byli pod dużą presją, co prowadziło do licznych błędów na starcie i niebezpiecznych dotknięć taśmy. Jeśli z taką formą nie poradzili sobie z rywalem, jakim jest Stal, to co będzie, gdy przyjdzie im zmierzyć się w finale, gdzie mogą stanąć naprzeciw Abramczyk Polonii Bydgoszcz?

- Unia zadziwiła nas wszystkich negatywnie – mówi Leszek Tillinger, ekspert i były prezes żużlowych klubów w Bydgoszczy i Pile. – To, jak zawodnicy panicznie i chaotycznie zachowywali się na starcie, poskutkowało ostrzeżeniami oraz dotykami taśmy, a w efekcie przebieg meczu był katastrofalny. Nie ma co się dziwić, że Stal zdominowała jeden z biegów, wygrywając 3:0. Dziś nastroje w Bydgoszczy są znacznie lepsze, a Polonia wcale nie jest skazana na porażkę w finale z Unią.

Tillinger przestrzega, mówiąc, że jeśli leszczynianie nie poradzili sobie ze skromną Stalą, to z bliżej nieokreślonym stresem będą musieli stawić czoła bardziej wymagającym emocjom w finale.

Strach na torze w Lesznie

Leszek Tillinger, który ma za sobą wiele lat pracy z Polonią Bydgoszcz, dostrzega, że oczekiwania po rundzie zasadniczej mogą okazać się zgubne.

- Racja jest po stronie tych, którzy twierdzą, że play-off rządzą się swoimi prawami. Po rozgrywkach w Polsce wszyscy byli pewni, że Unia wjedzie do PGE Ekstraligi i to właśnie ciśnienie na zawodników może być zabójcze. Powtarzają się sytuacje z zeszłego roku, kiedy podobne napięcia przed finałem w Bydgoszczy przyczyniły się nawet do awansu ROW-u.

Unia znajdzie się w niesamowicie trudnej sytuacji. Psyche powinny być po ich stronie – w końcu przegrali z Polonią dwa razy – ale bydgoszczanie mogą jechać ze znacznie większym luzem. W końcu Unia ma obowiązek wygrać, podczas gdy Polonia jedynie chce.

Jeżeli Unia nie wyciągnie wniosków z występu w Rzeszowie, może się okazać, że ich jedynym rozwiązaniem będzie baraż – kończy Tillinger z niepokojem.